Strona główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Eurabia Twoim nowym domem i zagrożeniem.
Papa Midnite 



Dołączył: 18 Mar 2008
Posty: 1548
Skąd: Soul Society
Wysłany: 2010-04-30, 14:13   

Rozumiem, że w takim wypadku trzeba wszystkich muzułmanów uznać za terrorystów, odebrać im wszystkie prawa oraz deptać ich kulturę, tak?
_________________
Bezendu, bezendu, bezendu, bezennnnnnduuu!!!
 
 
 
#The Hoff 




Rok studiów: czwarty
Dołączył: 18 Mar 2008
Posty: 1824
Skąd: papa mobile
Wysłany: 2010-04-30, 14:14   

Zapobiegawczo - tak ;p
_________________
"Men never commit evil so fully and joyfuly as when they do it for religious convictions."
Blaise Pascal
 
 
 
@Adm 




Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 2017
Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-04-30, 14:21   

Cytat:
Rozumiem, że w takim wypadku trzeba wszystkich muzułmanów uznać za terrorystów,


A co ma wspólnego terroryzm z narzucaniem obcych wzorców?
_________________

 
 
 
pio88tr 




Dołączył: 19 Mar 2008
Posty: 1322
Skąd: z domu
Wysłany: 2010-04-30, 16:38   

W niektórych krajach arabskich zabronione jest noszenie krzyży tak więc kraje europejskie mają prawo zakazać noszenia burek itp. Jest to na pewno w jakiś stopniu naruszenie swobód obywatelskich wyznawców Allaha ale osobiście nie szkoda mi ich ;p Wprowadzony zakaz ma na celu podniesienie poziomu bezpieczeństwa, a konkretnie łatwiejsze identyfikacje przez miejsce monitoringi itd. choć może stać się wręcz odwrotnie i Araby w ramach dżihadu zaczną przeprowadzać zamachy. U Nas w Polsce na szczęście nie mamy póki co tego problemu i niech tak zostanie ;) Belgowie i inne kraje które tak chętnie wpuszczali muzułmanów do swoich państw mają teraz nauczkę że nie wpuszcza się lisa do kurnika!
_________________

 
 
 
pogonifan 




Rok studiów: 2
Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 863
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-04-30, 17:56   

Cytat:
Osobiście nie chciałbym by jakieś państwo zakazywałoby praktykowanie mojej kultury.

Bronisz ich kultury, a Ty sam pojedź do Arabii Saudyjskiej i pochwal się swoją zachodnią nosząc krzyż, albo w Sudanie idź ze swoją dziewczyną za ręką i pocałuj ją. Szybko wybiją Ci "Twoją" kulturę.
Oni się sami traktują jakby byli w średniowieczu, dlaczego więc my mamy ich traktować inaczej?
_________________
WYZNAWCA GRZĘDYZMU!
 
 
 
@Adm 




Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 2017
Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-04-30, 18:14   

I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć dyskusję afgańskim rockiem :peace:



:music:
_________________

 
 
 
Akwilon 



Rok studiów: pierwszy
Dołączyła: 14 Kwi 2008
Posty: 1627
Wysłany: 2010-04-30, 20:54   

Trzeba zachować umiar:
Europa: kultura chrześcijańska; kobiety bez szmatek na głowach, ale w kościołach i w Watykanie w mantylkach :D
Kraje muzułmańskie: kobiety w szmatkach na głowach (burkach, czy jak tam ...); panują zwyczaje muzułmańskie, właściwe tamtej kulturze.

Każda cywilizacja ma swoje zwyczaje i kulturę. Tolerancja to pie..lenie o Szopenie... ;)
Oni są u nas i mają się dostosować, a jak się nie podoba to niech wracają do siebie. Tak samo ludzie z Zachodu będąc w kraju muzułmańskim mają sie dostosować.
 
 
@Adm 




Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 2017
Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-04-30, 23:47   

Lobby islamskie już znalazło solution :P Sprytne sku&%$syny, podejrzewam, że w rozwiązaniu maczali palce Polacy ;) .

_________________

 
 
 
Akwilon 



Rok studiów: pierwszy
Dołączyła: 14 Kwi 2008
Posty: 1627
Wysłany: 2010-05-01, 21:40   Wierzycie jeszcze w wielokulturową Europę?

Stałem się głównym celem terrorystów islamskich we Włoszech. Mieli mnie wyeliminować za wszelką cenę. Byłem symbolem zła - pisze włoski dziennikarz Magdi Cristiano Allam.

Był 12 stycznia 2009 roku. Siedziałem w Mediolanie w biurze redaktora naczelnego „Corriere della Sera”. Przybyłem do Paolo Mielego na czas, o pół do pierwszej. Taką punktualność mogą we Włoszech zapewnić jedynie karabinierzy, którym państwo włoskie powierzyło moje bezpieczeństwo zagrożone przez islamskich terrorystów. To oni wydali na mnie wyrok śmierci i ustawicznie mi grozili. W tamtych właśnie dniach aparatura podsłuchowa wyłowiła rozmowy samozwańczych imamów algierskich i marokańskich, obsadzających meczety północnego zachodu Włoch. Rozmawiali o zamachu na moją osobę. To skłoniło generała Gianfrancesca Siazzu, komendanta głównego karabinierów, do przyjęcia propozycji sformułowanej przez generała Vittoria Tomasonego, komendanta prowincji rzymskiej i mojego bezpośredniego opiekuna, w porozumieniu z generałem Saveriem Cotticellim, komendantem regionu Lacjum, i generałem Corradem Borruso, komendantem ponadregionalnym dla Włoch Środkowych, żeby wzmocnić jeszcze bardziej moją ochronę dodatkowymi ludźmi, a także trzema szybkimi pojazdami pancernymi otwierającymi konwój towarzyszący mi w trakcie moich podróży po kraju. Wzmocniono także ochronę mojego domu. Karabinierzy mieli dostać najnowsze karabinki. Ponadto poproszono premiera o pozwolenie na tymczasowe korzystanie przez mnie z państwowych samolotów przy odleglejszych podróżach, dopóki nie objawią się jasno zbrodnicze zamiary islamskich terrorystów przebywających pod fałszywymi pretekstami na włoskim terytorium.

Dla nich bowiem stałem się głównym celem ataku we Włoszech. Mieli mnie wyeliminować za wszelką cenę. Byłem symbolem zła. We mnie mieli pokonać wroga apostazji od islamu. Tego, który obrócił się przeciwko meczetom, imamom, kaznodziejom, przeciwko marionetkom i ukrytym sprawcom pociągającym za sznurki w tym teatrze zorganizowanym w ogólnokrajową sieć. A także w sieć europejską oraz w zglobalizowaną sieć muzułmańskiego ekstremizmu i terroryzmu. We mnie mieli wroga sprawy arabskiej i sprawy islamu, zaprzedanego Izraelowi, syjonistom, Żydom. Apostatę, który zaparł się jedynej prawdziwej religii poddania wobec Allacha i posunął się aż do przyjęcia religii chrześcijańskiej, która jest bałwochwalczą wiarą w Trójcę i boskość Jezusa.

Zgodnie z technicznym językiem służb przyporządkowano mnie „pierwszemu poziomowi specjalnemu” ochrony, przyznawanemu tym, którzy naprawdę ryzykują życiem. Tak więc jestem najbardziej chronionym cywilem we Włoszech po premierze Silvio Berlusconim, który – poza ochroną przewidzianą dla przedstawicieli najwyższych szczebli państwowych – ma także ochronę osobistą. Chcieli się do niej przyłączyć muzułmańscy terroryści, którzy 18 czerwca 2008 roku w orędziu napisanym po włosku na wewnętrznym forum strony związanej z Al-Kaidą pod tytułem Muhajir Allah Wada’a ahlahu (Wychodźca Allacha, który odżegnał się od swego ludu) grozili nam śmiercią, wymieniając nas z imienia i nazwiska.

Tak więc tego poranka, 12 stycznia, właśnie ze względu na stan nadzwyczajny, samochody eskorty nie zatrzymały się jak zwykle na wprost głównego wyjścia na via Solferino 28, lecz wjechały jeden za drugim na wewnętrzny dziedziniec strzeżony przez agentów DIGOS (Głównego Zarządu Bezpieczeństwa), wydzielonej jednostki policji złożonej z ludzi wyspecjalizowanych w zapobieganiu aktom terroryzmu na terytorium Włoch i za granicą.

Wkroczyłem do biura Mielego na pierwszym piętrze historycznej siedziby „Corriere”. Wszedłem na końcu. Miałem ściśnięte gardło. Zapewne po raz ostatni zjawiłem się w świątyni włoskiego dziennikarstwa, w historycznej siedzibie najbardziej prestiżowego dziennika, w którym przez pięć i pół roku miałem zaszczyt być zastępcą redaktora naczelnego. Najpierw – zgodnie z moim dawnym zwyczajem – zwróciłem się do zaprzyjaźnionych pracownic sekretariatu kierownictwa, z którymi mam doskonałe relacje, chociaż nasze kontakty, od momentu kiedy wyprowadziłem się z Mediolanu, są sporadyczne. Później usadowiłem się w fotelu pod drzwiami gabinetu Paola Mieliego. Oczekując na zakończenie porannej rytualnej odprawy dla redakcji, na której redaktor naczelny i jego zastępcy, a ponadto szefowie działów oraz osoby cieszące się wyjątkowymi względami wybierają najważniejsze teksty numeru, zanurzyłem się w refleksji o mojej własnej przeszłości. Pożegnalne uściski ze strony mojego szefa oznaczały, iż ostatecznie żegnałem się z ponad trzydziestoma pięcioma latami spędzonymi we włoskim świecie dziennikarskim!


Magdi Cristiano Allam.

Był to wybór życiowy, natchniony przyrodzoną predyspozycją, wszczepiony we wrodzoną treść mojego życia, wybór urabiający świadomie „ja”, zamieszkujący w głębi misterium duszy, złączony z moim spontanicznym i nienasyconym pragnieniem totalnego zjednoczenia z bliźnim, z tym „drugim”, który mnie tak całe życie przyciągał. W tym wyborze odnajduję się instynktownie i z miłością, aż stanie się relacją małżeńską i wypełni się tu i teraz aż na wieczność. Aż przetrwa w tym małżeństwie jako integrujący element tego „my”, którym jest ludzkie braterstwo i duchowa komunia. Miłość do dziennikarstwa wyzwoliła się we mnie niczym nagląca żądza szukania przekonującej odpowiedzi na wiele pytań dotyczących naszej ziemskiej egzystencji, np. jak moje własne istnienie objawia się w świetle Pisma i Słowa, pozwalając mi zanurzyć się w człowieczeństwie, które nas wikła, abyśmy zrozumieli jego egzystencjalny trud i dzielili z nim cudowną, nierozłączną więź rodzącą się w ciele i uwzniośloną przez ducha.

Oglądałem to fantastyczne doświadczenie ze zdziwieniem i zakłopotaniem artysty, który zakochuje się we własnym środku wyrazu, gdyż ten środek jest wewnątrz niego, nawet jeśli do niego w pełni nie należy, bo jest mu podarowany. Z podziwem artysty, który odkrywa, że dokonuje się czarodziejska transformacja w świetle spowijającym szlak prowadzący do prawdziwej miłości drogich osób, uprzednio postrzeganych jako przedmiot dojrzałego i nieposkromionego pożądania, a potem jako uczestników wielkiej, pełnej afektów rodziny, której nikt i nic nigdy nie rozdzieli. Ale przede wszystkim dziennikarstwo było dla mnie powołaniem, które dawało spełnienie i zapłatę za całe to podwyższone tętno, za te intuicje, za dążenia i przekonania, które wykraczają poza naszą codzienność i ukazują nas w naszej niepowtarzalności, pozwalając na najważniejszy podbój, do którego może aspirować każdy na tej naszej ziemi. Chodzi o głęboką, nieograniczoną miłość do bliźniego, aż do poświęcenia duszy i ciała dla wyjednania mu jego dobra, w tej absolutnej pewności odnoszącej się do naszego dobra.

Tak więc dla mnie dziennikarstwo było transpozycją tej autentycznej wiary chrześcijańskiej, zbudowanej na miłości bliźniego, która ucieleśnia się w przepowiadaniu Jezusa. Tego, który oddał własne życie. Jest to etyczna koncepcja osobistego zaangażowania, dojrzałego, właściwego zaangażowania zawodowego, zanim jeszcze dostąpi się pełnej świadomości łaski wiary w Chrystusa, który w sposób oczywisty towarzyszy nam zawsze i nigdy nas nie opuszcza.

Dzisiaj wiem, że wewnątrz mojego jestestwa byłem chrześcijaninem, zanim jeszcze odrodziłem się w pełni świadomości wiary Chrystusowej w tę noc Wigilii Paschalnej, w sobotę 22 marca 2008 roku, po pięćdziesięciu sześciu latach przeżytych w religii muzułmańskiej. Połączyłem się z jedynym Bogiem Prawdy, Życia, Miłości, Wolności i Pokoju. Z Bogiem, który stał się człowiekiem na nasz obraz i podobieństwo, aby odkupić nas z naszych grzechów przez ofiarę swojej śmierci na krzyżu i towarzyszyć nam przez cud swego zmartwychwstania ku wiecznemu zbawieniu. Był to niezmierzony dar Boskiej Opatrzności. Otrzymałem go wraz z najpiękniejszym prezentem, jaki mogło mi ofiarować życie. Otrzymałem bowiem chrzest, bierzmowanie i komunię z rąk wikariusza Chrystusowego, papieża Benedykta XVI.

Była to przystań po długim rejsie duchowym, który „przypadkiem” rozpocząłem w wieku czterech lat. Wówczas spotykałem autentycznych świadków zauroczenia, dobroci i racjonalności całkowitego oddania się Jezusowi. Później krok za krokiem w swym życiu osobistym wciąż oglądając się za siebie, zrozumiałem, że ten „przypadek” bardziej nawet niż inne „przypadki” określa bieg naszego życia, zupełnie nieprzypadkowo, lecz z ręki Wszechmogącego, Wszechobecnego Pana, który woli nie pozostawiać swego podpisu na naszym doczesnym życiu znanym mu skądinąd w każdym szczególe. Pana, który daje nam wiarę, nam – skromnym narzędziom Losu, który nas przerasta, lecz także nas szanuje – pieczętując nas jako aktorów naszego życia na mocy wolności wyboru między prawdą a kłamstwem, między dobrem i złem, między tym, co dobre, a tym, co grzeszne. „Przypadek” jest niezwykłą okazją, udzieloną nam przez Boską Opatrzność, a do nas należy podjęcie tej sposobności. To my mamy ją docenić i przekształcić w wewnętrzne wzbogacenie i wzrastanie.



MAGDI CRISTIANO ALLAM*

Tłumaczył: Marcin Masny

Fragment książki Wolna Europa chrześcijańska, która ukaże się wkrótce nakładem Frondy.



*Magdi Cristiano Allam (ur. 1952), włoski dziennikarz, publicysta, polityk pochodzenia arabskiego. Pochodzi z Egiptu, ale w wieku 20 lat wyjechał na stałe do Włoch, najpierw na studia. Karierę dziennikarską rozpoczął od komunistycznej gazecie "Il Manifesto". Z czasem jego poglądy ewoluowały, porzucił komunistyczne fascynacje, typowe zresztą wówczas dla wielu Arabów. Pracował w centrolewicowej "La Repubblica", a w 2003 roku został zastępcą redaktora naczelnego "Corriere della Sera". W działalności publicystycznej zajmował się tematami imigracji, stosunków świata muzułmańskiego i zachodniego, sprawami Bliskiego Wschodu. W Wielkanoc 2008 przyjął publicznie chrzest z rąk papieża Benedykta XVI. Przyjął jednocześnie chrześcijańskie imię Cristiano. W 2009 roku został europosłem z ramienia Unii na Rzecz Centrum. Jak wielokrotnie deklarował, w polityce jego celem jest walka o chrześcijańską, a więc prawdziwie wolną Europę.

Mówił, że na jego nawrócenie wpłynął słynny wyklad Benedykta XVI w Ratyzbonie w 2006 roku, poświęcony m.in. islamowi, ten sam, za który przez większość opiniotwórczych środowisk na całym świecie Papież był ostro krytykowany.

Źródło: http://www.fronda.pl/news...u_na_katolicyzm
 
 
Akwilon 



Rok studiów: pierwszy
Dołączyła: 14 Kwi 2008
Posty: 1627
Wysłany: 2010-06-03, 21:03   

Turcja: Katolicki biskup brutalnie zamordowany na progu domu

Ciało zaatakowanego nożem biskupa Luigiego Padovese odnaleziono przed domem w Iskenderun, na południu Turcji. Pełniącego funkcję wikariusza apostolskiego w Anatolii duchownego zamordowano na dzień przed spotkaniem z papieżem Benedyktem XVI.



Tę tragiczną wiadomość podała w czwartek agencja AP. Z informacji jakie otrzymała od policji wynika, że katolicki duchowny został zamordowany przez kierowcę, który przez ostatnie cztery dni był jego szoferem. Policja ujęła sprawcę i powiadomiła, że jest „niezrównoważony psychicznie”.

63-letni bp Padovese miał w piątek polecieć na Cypr, gdzie jutro rozpocznie pielgrzymkę papież Benedykt XVI. Miał spotkać się z Ojcem Świętym i innymi biskupami przed zaplanowanym na październik synodem biskupów Bliskiego Wschodu.

Watykan jest wstrząśnięty wiadomością. Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi powiedział, że wiadomość wprawiła Watykan w „ogromny ból, konsternację, oszołomienie i osłupienie”. Dodał, że ta śmierć po raz kolejny pokazuje, w jak trudnych warunkach żyją katolicy w tym regionie.

AJ/BBC.co.uk

źródło: http://www.fronda.pl/news...y_na_progu_domu

**************************************

Chcieli mieć ekumenizm to mają. Od II Soboru Watykańskiego trwają w głupocie i błazenadzie. A Euroentuzjastom, niech to wydarzenie da do myślenia w sprawie wejścia Turcji do Unii Europejskiej. Tylko powrót do chrześcijańskich korzeni Europy jest jedynym ratunkiem przed zalewem islamistów.
 
 
@Adm 




Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 2017
Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-06-29, 21:36   

Mimo, że po zgłębieniu tematu staję się raczej sceptykiem wobec tego zjawiska, to jednak zamieszczam te filmy, bo mi się podobają. :D "Polak potrafi" :)



_________________

 
 
 
Akwilon 



Rok studiów: pierwszy
Dołączyła: 14 Kwi 2008
Posty: 1627
Wysłany: 2010-06-30, 10:03   

Dlatego Benedykt XVI mówi, że Europa musi wrócić do chrześcijaństwa, do swoich korzeni. Nie bez powodu przyjął imię Benedykt, bo św. Benedykt to patron Europy.
Ludzie w Europie chcą żyć wygodnie, a dzieci są dla nich zbędnym balastem. Przy okazji system emerytalny się załamuje. Aborcja, eutanazja i promocja homoseksualizmu nie sprzyja dodatniemu przyrostowi naturalnemu wśród rdzennych Europejczyków.
Wcześniejsze pójście na emeryturę kobiet powinno być uzależnione od tego czy urodziła co najmniej jedno dziecko i je wychowała- powinien być przelicznik.
 
 
#Chard 




Rok studiów: I
Dołączył: 30 Sty 2010
Posty: 139
Wysłany: 2010-07-21, 14:50   

Kolejna wielka próba przed chrześcijaństwem, kościół nigdy nie upadł, choć jak każdy wie w swojej historii nie miał lekko... Zobaczymy co teraz będzie się działo. Utrzymać kultury nie ma szans, ludzie nie zaczną płodzić dzieci ponieważ nadal to nie jest opłacalne. Dla tego panowie jesteśmy my :) Politolodzy, a potem przyszli politycy :D Wszystko zmienimy. Wierzę w Boga ale nie wierzę w kościół i jeśli nie zaczną wprowadzać w Watykanie reform to wszystko upadnie, a ja nigdy nie uwierzę...
A szczerze powiedziawszy nie chciałbym aby w moim miasteczku stał meczet a moimi sąsiadami byli Arabowie... Póki co w Polsce jeszcze długo katolicyzm będzie rządził, ale do jakiego czasu ? Ktoś wreszcie będzie musiał ruszyć tyłek.
 
 
Akwilon 



Rok studiów: pierwszy
Dołączyła: 14 Kwi 2008
Posty: 1627
Wysłany: 2010-07-24, 18:13   

Chard napisał/a:
Wierzę w Boga ale nie wierzę w kościół i jeśli nie zaczną wprowadzać w Watykanie reform to wszystko upadnie, a ja nigdy nie uwierzę...


Ubi Petrus, ibi Ecclesia.

Reformy nadchodzą... korygujące II Sobór Watykański i jego ducha :D
 
 
Lenin 




Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008
Posty: 611
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2010-07-24, 19:55   

A teraz Arek po polsku prosimy ;p
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime
Created by WebPix.pl

Dług publiczny Polski:
 PLN