Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 1548 Skąd: Soul Society
Wysłany: 2009-10-24, 22:51 Polska walka stulecia
I po frytkach
Glowa mowila, ze wygra Tomek ale serce chcialo zobaczyc starego dobrego Andrzeja, ktory razil swoja lewa reka.
Ciekawe czy ta walka byla pogrzebem Andrew? Ciekawa wydaje sie propozcja wielkiego rewaznu z R. Bowe
Adamek zrobil sobie lekkie przetarcie przed kolejnymi walkami w kategorii ciezkiej. Zobaczmy co w nastepnych walkach zrobi ziomek, ktory na poprawiny musial jechac
Rok studiów: IV
Dołączył: 25 Lip 2008 Posty: 936 Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-10-24, 23:24
pikuL napisał/a:
O której walka? Pewnie tradycyjnie ok. 5 rano ??
_________________ "Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący,
nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej" - Józef Stalin
Rok studiów: 5
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 852 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2009-10-25, 00:05
Jestem zrozpaczony. Przez wiele miesięcy żyłem tym wydarzeniem, tak jak i miliony Polaków. To była wiecej niż walka. Andrzej Gołota to prawdziwa legenda. Obok Papieża i Wałęsy, to najbardziej znany Polak na świecie. Człowiek, który od wielu lat powodował, że miliony Polaków zasiadało przed telewizorem, ściskali za niego kciuki, wyzywali, przeklinali, obrażali go, kibicowali, płakali, dostawali zawałów, ale i tak uparcie wstawali o 5 rano, mając na 7 do pracy, aby obejrzeć jego walkę. Andrzej zaczął być wielki, kiedy w Polsce kwitła komuna, a społeczeństwo było strasznie smutne. Gołota, człowiek znikąd, z którym każdy mógł się identyfikować, stał się ucieleśnieniem tego wszystkiego o czym marzyli Polacy. On walczył z Amerykanami, których podziwialiśmy i jednocześnie zazdrościliśmy im dobrobytu, chcieliśmy być na ich miejscu. Gdy Andrzej ich bił, to bił ich cały Naród. Gdy Andrzej obrywał, to obrywali wszyscy. Gołota dawał nadzieje w tych trudnych czasach i chwilę radości dla znużonych życiem Polaków. Był bohaterem i jednocześnie postacią tragiczną. Potrafił dojść na szczyt i dostał kilka szans na zostanie mistrzem świata. Mimo że nigdy tego nie doświadczył, to dążył dalej do sukcesu. Niezłomnie. Słaba psychika mu jednak w tym przeszkodziła. Nie mówię, że miał tylko pecha, ale parę najważniejszych walk miała tego znamiona. Bowe. Andrzej prowadzi, walczy wspaniale, ale przegrywa, bo bije poniżej pasa. M. Grant. Andrzej jest dużo lepszy i wydaje się, że wygra spokojnie. I co się dzieje? W 10 rundzie, na dwie przed końcem, nagle rezygnuje z kontynuuwania walki. Publiczność w szoku, komentatorzy nie wiedzą co powiedzieć. Tyson. Wielu śmieje się z tej walki, ale jakby zapomianają lub nie wiedzą, że Tyson był pod silnym wpływem narkotyków i zachowuje się jak rozjuszony byk. Walka zostaje uznana za nieważną i nie jest wpisywana w statystyki. Co z tego skoro reputacja Andrzeja i jego psychika ponownie zostaje nadwyrężona... Ruiz. Andrzej ejst lepszy i to dużo, jednak sędziowie decydują się na remis, który jest wygodniejszy dla amerykańskiego Boksu. Brewsrer. Andrzej przegrywa ponieważ odnawia mu się kontuzja ręki i nie jest w stanie kontynuować walki. Teraz to już 42 - letni facet, milioner, który nie musi walczyć, ale robi to, bo kocha boks. Facet z pasją. Poza tym Adamek przed lati mówi, że Gołota korzysta z dziwek, a ten, honorowy facet, nie wybacza mu faktu, że jego żona musiała wiele przejść przez te oszczerstwa. Wygrywa proces, ale jego imię znowu zostało zszarpane. Adamek, który wiele zawdzięcza Gołocie, bo ten mu pomaga w pierwszych latach kariery, nie odpłaca mu się za ładnie...A Tymczasem bliska rodzina Adamka ma córkę, której chrzestnym jest Gołota, który wysyła dziewczynie bardzo często prezenty, będąc dobrym "wujkiem". Gołota zresztą, to trudny, ale dobry chłopak. Potrafi dać 100 tysięcy dolarów na fundację Jolanty Kwaśniewskiej. W życiu prywatnym jest nieśmiały, co pewnie ma związek z tym, że mówi bardzo niewyraźnie. Andrzej nie zasłużył na takie pożegnanie z ringiem. Nie zasłużył na żarty na jego temat. Nigdy nie powinien odejść jako przegrany. Za wszystko co zrobił dla Polaków i naszego boksu.
To mój hołd złożony jemu :P
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
Nie mogłem dosłownie słuchać zapowiedzi tej walki w TV. "Walka gigantów światowego boksu/walka tytanów". Ludzie nie dajmy się zwariować. Adamek w boksie już coś osiągnął, ale dopiero teraz jego kariera może zacząć coś znaczyć - wiadomo waga ciężka. A Gołota, no cóż cała Polska zawsze za nim była i on zawsze zawodził. Bardzo dobrze się stało, że Adamek go zlał, szkoda tylko, że nie w pierwszej rundzie.
Michau napisał/a:
starego dobrego Andrzeja, ktory razil swoja lewa reka
Obejrzalem i sie zdziwilem. Myslalem, ze walka skonczy sie w pierwszej lub drugiej rundzie. To juz kolejny powrot Goloty, a kazdy nastepny jest coraz to mniej smaczny. I nie sadze, by robil to z pasji. Z pasji sie osmieszac? Niech i mlode pokolenie zapamieta go jako wielka niespelniona nadzieje bialych. Poki co tego nie czyni. Czas w koncu sobie odpuscic, bo i tak sie zapisal w historii polskiego boksu. A Adamek dopiero przed taka szansa stoi i mama nadzieje, ze zrobi to, czego Golota nie potrafil.
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 611 Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2009-10-25, 11:33
Trzeba po prostu wiedziec kiedy zejsc ze sceny. Golota tego nie wie i niesttey z kazda kolejna walka co raz bardziej sie pograza i osmiesza. Jak kazdy lubilem Golote i nie raz mu kibicowalem. Niestety od momentu pamietnej walki z Tysonem stracilem do niego ze tak powiem "sportowy szacunek". Dlatego wczoraj calym sercem bylem za Adamkiem, bo chlopak ma to czego nigdy nie mial Golota - serca do walki. Adamek osiagnal juz co nieco w nizszych wagach i chociazby za to bardziej cenie Adamka niz Golote. Zobaczymy jak dalej sie potoczy kariera Tomka w wadze ciezkiej. Szczerze mowiac jakos nie widze go na chwile obecna w tej wadze. Owszem moze walczyc i wygrywac z ogorkami, ale gdy zglosi sie jakis Don King i zalatwi mu walke powiedzmy z Ruslanem Chagayevem (jakos tak sie to pisze :p) to ja nie widze w tej walce Adamka Masakra w ciagu paru rund. No ale moge sie mylic i byc moze Adamek wytrenuje sie pod katem walk z prawdziwymi gigantami wagi ciezkiej. Oby tak bylo bo wkoncu musi byc ten pierwszy raz kiedy Polak zdobedzie jakis powazny pas w wadze ciezkiej. I ja wierze ze to bedzie wlasnie Tomek.
Adamek - Kliczko Albo Adamek - Walujew To będą dopiero interesująca starcia, które będą coś znaczyć. Szkoda tylko Gołoty bo to dobry pięściarz, ale jak juz było wspomniane wyżej gdyby miał takie serce do walki co Adamek już dawno byłby mistrzem świata.
Rok studiów: czwarty
Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 1824 Skąd: papa mobile
Wysłany: 2009-10-25, 12:12
Dobra jedziemy :
Pawulon napisał/a:
Ruiz. Andrzej ejst lepszy i to dużo, jednak sędziowie decydują się na remis, który jest wygodniejszy dla amerykańskiego Boksu.
Czy lepszy to nie wiem. Obraz zamazują te dwa knockdowny. Każdy z nas oglądając to sercem uważał ,że Andrzej wygrał spokojnie. Oglądając jednak tą walke na spokojnie po raz któryś moge powiedzieć, że nie było to orżnięcie w stylu Zegana z Grigorianem czy Holyfielda z Mutantem. W boksie punktuje sie każdą runde osobno i w takiej punktacji można było dać na Ruiza. Oczywiście bardziej sie skłaniam do tego ,że walka mogła iść w dwie strony - zależy co który sędzia zapunktował. Największym błędem Andrew było to ,że mając rywala dwa razy na deskach go nie skończył.
Bardziej za werdykt wygodniejszy dla amerykańskiego boksu ( czytaj dla Kinga ) był werdykt w walce z Byrdem. Wtedy wg. mnie Gołota wygrał spokojnie tą walke i sędziowe pewnie też by tak orzekli ale...niestety Don King dowiedział się przed tą walką ,że jak Andrew wygra to kończy kariere...Czyli już by na nim nie zarobił więc musiał zostawić pas przy swoim bokserze , z którego może jeszcze jakieś dolary wycisnąć. Tej walki najbardziej żałuje.
Z Tysonem to było tak ,że oprocz tego ,że Mike był pod wpływem narkotyków to jeszcze Gołota nie miał kompletnie wsparcia w swoim narożniku. Po faulach głową Iron Mike'a było zero reakcji ze strony Lou Duvy - trenera Gołoty. Wiadomo ,że psychika Andrzeja nie była jego najmocniejszą strona a jak jeszcze nie miał kompletnie wsparcia w swoim narożniku to wybuchł i nie wytrzymał.
Z Grantem to chyba najbardziej zagadkowa walka w historii. Andrzej prowadzi, obija go jak chce, ma na dechach, spokojnie prowadzi na punkty, nadziewa sie na jeden cios - pada na dechy - ok ale nie jest aż tak zamroczony ! Bywał bardziej choćby w walce z Pouha i tam wytrzymał kryzys i wygrał, chociaż był w koszmarnych tarapatach. Nie będe już przytaczał historii z sławnym "no" wypowiedzianym przez Andrzeja po deskach z Grantem więc chyba już nie poznamy co sie w tej walce stało.
W reszcie o dziwo zgadzam sie z Pawulonem i jestem zaskoczony takim zainteresowaniem Andrew.
Lenin napisał/a:
Owszem moze walczyc i wygrywac z ogorkami, ale gdy zglosi sie jakis Don King i zalatwi mu walke powiedzmy z Ruslanem Chagayevem (jakos tak sie to pisze :p) to ja nie widze w tej walce Adamka Masakra w ciagu paru rund.
King nic mu nie załatwi bo nie jest jego promotorem i pewnie nigdy nie bedzie - chociaz kto wie...;] Akurat ja bym go posłał w pierwszej kolejności na takiego Chagayeva. Ze względu na to ,że należy do tak zwanych "małych cięzkich". Z takimi własnie Tomasz powinien zaczynać swoją przygode w HW. Patrząc na to ile ciosów Adamek walił w Andrew, czystych ciosów, a ten stał spokojnie to martwie sie o cios Adamka, czy on będzie cokolwiek ważył w królewskiej wadze...
Napewno przy takim Kliczko to Polak nie ma kompletnie szans i dostanie cięzkie KO - na dziś dzien oczywiście , nie wiem co będzie za rok.
Może powiem coś nie popularnego i niezbyt mądrego ale ja temu człowiekowi nie kibicuje zbytnio i czekam wręcz na walke, z którymś z braci Ukrainców. Jest to koleś tak pazerny na kase , bez jakiejkolwiek klasy ,że trudno mi mu kibicować. Wg. mnie powinien okazać troche szacunku Andrzejowi i nie cieszyć się jak szalony po wygranej, wypychając go wręcz z swojego narożnika ( dobrze ,że Mariolka go tam opier.doliła ). Powinien okazać troche szacunku dla legendy.
Tyle. Jak ktoś to przeczyta to podziwiam
_________________ "Men never commit evil so fully and joyfuly as when they do it for religious convictions."
Blaise Pascal
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 611 Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2009-10-25, 13:56
Mnie tez Damian podziwiaj
Co do tego Kinga to kazdy wie jaki to jest czlowiek. Wyczuje swoja szanse na kase, okrzyknie Adamka "nastepca" Goloty, jakas kolejna nadzieja Polakow czy cos w tym stylu i nakreci mlynek I tak jak Damian mowisz lepiej zeby Adamek zaczynal swoja przygode w wadze ciezkiej od bokserow przypominajacych budowa ciala samego Adamka. Czy Chagayev bylby dla niego odpowiedni ? Osobiscie uwazam ze nie. Chagayev przypomina swoim stylem walki Tysona. Zreszta nie tylko stylem ale i budowa ciala. Ma tez petarde w lapie i obawiam sie ze po prostu Adamka by poskladal. Wczoraj tez mialem takie wrazenie ze jakby Golota raz wystrzelil celnie i porzadnie to Adamek by sie nie utrzymal na nogach. Moze tylko takie wrazenie mialem
Adamek po prostu tak jak Damian napisla nie ma ciosu porzadnego. A w wadze ciezkiej bez tego ani rusz. Owszem jest szybki, jest dobry technicznie ale musi cos zrobic z porzadnym pierdoln.ieciem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum