Martwe znasz prawdy nieznane dla ludu,
widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce;
nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce!
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 768 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2008-04-16, 23:14
Verlaine Paul Marie, Nigdy więcej [1886]
Wspomnienie! o wspomnienie! co tobie? W przestrzeni
Pławili się drozdowie, śpiewacy jesieni,
A słońce rozlewało jaśń bladych promieni
Na gaj, co złotem liści pod wiatrem się mieni.
Byliśmy sami - dwoje - i szli w cichym śnie...
Włos i myśli wiatr lotny zwiewał jej i mnie.
Nagle, zwracając ku mnie gwiazdy oczu dwie,
Rzekła: "Powiedz mi twoje najpiękniejsze dnie!"
A głos jej brzmiał anielskich pieśni srebrnym echem,
Więc dałem jej odpowiedź przyćmionym uśmiechem
I nabożniem całował cudną, białą dłoń...
- O, któż zdoła wyrazić pierwszych kwiatów woń,
I ten słodki szmer, pełen obietnic i skarg,
Pierwszego: "tak", gdy spływa z ukochanych warg.
Znowu niespodziewanie spotkamy się po latach,
będziemy z premedytacją mieszać piwo i wino
z wódką, by w środku nocy jeźdźić rowerami
po osiedlu,niespodziewanie uderzając w wysokie
krawężniki, tratując klomby, tnąc policzki
o wyrosłe niespodziewanie gałęzie, by się nie-
spodziewanie potem wywrócić, i prowadząc
zwichrowane rowery, przyjść do mnie, by opatrzyć
rany, a potem położyć się spać, by rano
kopulować niespodziewanie jak zwierzęta, ze
strachu, że powróci niespodziewanie coś,
co czuliśmy przed laty, kopulując jak ludzie.
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
Dołączyła: 09 Kwi 2008 Posty: 14 Skąd: nie skąd, ale dokąd
Wysłany: 2008-04-24, 21:08
Młodym uwaga - Józef Baka
Za igraszkę śmierć poczyta,
Gdy z grzybami rydze chwyta:
Na dęby
Ma zęby,
Na szczepy
Ma sklepy.
Cny młodziku,
Migdaliku,
Czerstwy rydzu,
Slepowidzu,
Kwiat mdleje,
Więdnieje.
Być w kresie,
Czerkiesie.
Ej, dziateczki!
Jak kwiateczki
Powycina,
Was pozrzyna
Śmierć kosą
Z lat rosą:
Gdy wschody,
Zachody.
Wszak poranek od wieczoru
Niedaleki bez pozoru,
Dzień z nocą
Karocą
Taż dąży,
Świat krąży.
Dniem niedługo słońce parzy,
Cienią chmury, gdy się żarzy:
Noc mściwa
Sposzywa
Blask szczyry
W swe kiry.
Po zachodzie kwiat w ogrójcu
Płakać musi jak po ojcu:
Łzy rosi,
Są głosy
"Do nieba
Bez Feba".
Śliczny Jasiu,
Mowny szpasiu,
Mój słowiku,
Będzie zyku.
Szpaczkujesz,
Nie czujesz?
Śmierć jak kot
Wpadnie w lot!
Aza nie wiesz,
Ze śmierć jak jeż?
Ma swe głogi,
W szpilkach rogi?
Ukoli
Do woli.
Aż jękniesz
I pękniesz.
Czy ty głuszec, czy ty wrona?
Dusznych sępów chwyci szpona!
Twa główka
Makówka,
W swywoli
Nie boli.
Tobie w głowie skoki, tany,
Charty, żarty na przemiany:
Śmierć kroczy,
Utroczy
Jak ptaszka,
Nie fraszka!
W ślepą babkę gdy śmierć skacze,
O czy jeden młodzik płacze!
Jej dygi
Złe figi
Niestrawne,
Dość dawne.
Łasyś zbytnie na cukierki,
Jabłka, gruszki i węgierki:
Śmierć jawna,
Niestrawna
Połyka
Młodzika.
Świat gomuika, tyś pigułka,
Ale smaczna szczurom skórka:
Gdy zwleką,
Opieką,
Wywędzą
Łez nędzą.
Tyś jak pączek czy pąpuszek
Od łabędzich twych poduszek:
Spisz długo,
Śmierć sługą.
Pościele
W popiele.
Młodzieniaszku
W adamaszku,
W aksamity
Zbyt uwity,
Twe lamy
Od jamy
Nie skryją,
Zaryją.
Świat na morzu, tyś w korabiu,
Śmierć robaczek jest w jedwabiu:
Patrz tchórzu,
Na morzu
Złe cale,
Złe fale!
Kawalerze
W pięknej cerze,
Na twe stany
Chcesz odmiany?
Odmiana,
Żeś z Pana,
Brat łata,
Gdy fata!
Kawalerów śmierć szyderca
Zrywa gwałtem i z kobierca:
Łopata
Przeplata
Wesele
W łez wiele.
Nie bądź sadłem czy jak masło:
Niejednemu życie zgasło!
Wszak mówią,
Ze łowią
Tak dudków
Bez skutków.
Żywe srebro, paliwoda,
Na igraszki czasu szkoda:
Czas drogi!
Sąd srogi!
Co minie,
Upłynie.
Nie dopędzisz wczora cugiem,
Nie wyorzesz jutra pługiem.
Minęło,
Zniknęło!
Bez zwrotu,
Powrotu.
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 768 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2008-04-29, 16:43
Asnyk Adam Myślałem, że to sen...
Myślałem, że to sen, lecz to prawda była:
Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstąpiła,
Przyniosła dziwny blask w swoich modrych oczach,
Przyniosła kwiatów woń na złotych warkoczach;
Podała"" rączkę swą, szliśmy z sobą razem,
Przed nami jaśniał świat cudnym krajobrazem.
Pośród rozkosznych łąk i gajów mirtowych,
Wiecznie zielonych wzgórzi wód szafirowych
Szliśmy, nie mówiąc nic, a mnie się wydało,
Żem życia mego pieśń wypowiedział całą,
Że z jej różanych ust, jak z otwartej księgi,
Czerpałem tajny skarb wiedzy i potęgi.
Wtem nagle przyszła myśl dziwna i szalona,
Żeby koniecznie dojść, skąd i kto jest ona?
I gdy zacząłem tak i ważyć i badać,
Kwiaty zaczęły schnąć, a liście opadać,
I nastał szary mrok... a ja w swoim biegu
Stanąłem w gęstej mgle na przepaści brzegu.
Strwożony zmianą tą, zwróciłem się do niej,
Niestety, już jej dłoń nie była w mojej dłoni.
Słyszałem tylko głos ginący w ciemności:
"Byłam natchnieniem twym, marą twej młodości!"
I pozostałem sam, i noc świat pokryła...
Myślałem, że to sen, lecz to prawda była!
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
Poczekaj na mnie Kybele!
Bądź wyrozumiała i cierpliwa.
Bogini moja, mądra i cudna,
Zawsze sprawiedliwa.
Jak matka, co pod skrzydłami
Tulisz swoje dzieci,
Nie odjeżdżaj teraz,
Gdy tak niewiele mnie dzieli
Bym i ja się schronił
W twych boskich ramionach,
Nim rydwan twój ruszy
Na lwów długich szponach.
Tyś piękna, mądra i roztropna.
Nie odjeżdżaj tej wiosny samotna!
Poczekaj na nas Kybele!
Bądź wyrozumiała i cierpliwa.
Bogini nasza, mądra i cudna
Zawsze sprawiedliwa.
Przyniesiemy ci tryumf
Pełen łez i radości,
Pełen wielkich nadziei
I małych zazdrości,
Wyrosły z potu i krwi
Dla wieczystej chwały,
I z krzyku, co przez chwilę
W gardle zamiera ustany,
Nim dział białej armii strzały
Powalą wszystkie bramy.
My, wierni żołnierze,
Dla Ciebie wygrywamy!
Poczekaj chwilę, Kybele!
Nim odjedziesz, błagamy!
Daj szyję twą smukłą
Owinąć w szal biały!
Jest to wiersz na cześć bogini Kybele której pomnik mieści się na palcu Le Cibales w Madrycie na którym zawsze drużyna Realu Madryt świętuje zdobyte mistrzostwa i tytuły.
w tym roku niemal pewne jest iż Królewscy sięgną po 31 w historii Mistrzostwo Hiszpanii
Bawiłem się na ulicy
nikt mną się nie zajmował
robiłem babki z piasku
mrucząc pod nosem Rimbauda
raz starszy pan to posłyszał
jesteś chłopcze poetą
my właśnie teraz robimy
oddolny ruch literacki
pogładził po brudnej główce
dał mi dużego lizaka
a nawet kupił ubranie
w ochronnej barwie młodości
takiego ślicznego ubrania
nie miałem od pierwszej komunii
krótkie spodenki i wielki
marynarski kołnierzyk
czarne lakierki z klamrą
białe skarpetki do kolan
wziął starszy pan za rękę
i poprowadził na bal
tam byli inni chłopcy
także w krótkich spodenkach
starannie wygoleni
szurający nogami
no teraz bawcie się chłopcy
dlaczego stoicie po kątach
- pytali starsi panowie -
zróbcie koło młyńskie
a myśmy nie chcieli berka
nie chcieliśmy ciuciubabki
dość mieliśmy starszych panów
byliśmy bardzo głodni
więc zaraz nas posadzono
wokół wielkiego stołu
dano nam wody z sokiem
i po kawałku tortu
teraz wstawali chłopcy
przebrani za dorosłych
grubym głosem chwalili
lub bili nas po łapach
niczegośmy nie słyszeli
niczegośmy nie czuli
wpatrzeni wielkimi oczami
w kawałek tortu który
coraz bardziej się topił
w gorących naszych rękach
i słodycz ta pierwsza w życiu
ginęła w ciemnym rękawie
_________________ Tekst podpisu:
Podpis - dozwolona ilość znaków: 255
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 768 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2008-05-12, 23:25
Charles Baudelaire
Zniszczenie
Miotający się ciągle demon mnie okala
I płynie wokół, wiatru nieuchwytnym drżeniem,
Połykam go i czuję, jak płuca mi spala
I napełnia je wiecznym, zbrodniczym pragnieniem.
Niekiedy, mej miłości dla sztuki świadomy,
Przybiera kształt kobiety, pełnej cudnych czarów,
I podszeptem zwodniczym obłudnik kryjomy
Przyzwyczaja me usta do wstrętnych wywarów.
I daleko ode mnie już Boga źrenice!
On wiedzie złamanego znużeniem w granice,
Gdzie nudów kraj się ciągnie pusty, niezbadany,
I rzuca w oczy moje, pełne przerażenia,
Splamione brudem szaty, ropiące się rany
I narzędzia skrwawione dzikiego zniszczenia.
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 768 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2010-02-24, 00:03
Blake
Mroczny Hymn...
Na nocnym niebie chmury się kłębią.
Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
Podmuchy wiatru liśćmi targają,
Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają...
Chłód mnie przenika do szpiku kości...
Ciemność rozgrzewa - kocham Ciemności...
Na horyzoncie widać tańczące
Rozbłyski burzę obwieszczające.
W nich aura strachu i moc miłości...
Energia cierpień, czar namiętności...
Północ minęła już bez wątpienia...
w przestrzeń kosmiczną Twego imienia
dźwięk się unosi... Między światami
mknie bym mógł w końcu złęczyć sięz Wami...
Ma mroczna dusza metamorfuje-
Odczuwam rozkosz, cierpienie czuję...
Tańczyłem z życie, uczyłem dzieci ...
Teraz odchodzę w objęcia śmierci...
Życie dać śmierci - to jest pokusa
W krwawych pieszczotach tchnąć w Sukkubusa
Wszystko! by złączyć się z zaświatami,
by tam się wreszcie zjednoczyć z Wami...
Natura wyje - świat w dysharmonii
W rytm grzsmotów wznoszę mroczny hymn do nich
Wyście bogami... Wyście diabłami...
Nas chcecie dobrych, lecz Wy źli sami!!!
Grzmot mnie porywa - lecę do góry
Ja - czarny piorun przebijam chmury
mknie moja dusza między światami
W stronę Syriusza - spotkać się z Wami...
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
No to ja wrzucę coś co uwielbiam, może oklepane, ale aż nie chce się wierzyc, że te wiersz ma prawie 200 lat!!!
Edgar Allan Poe - Kruk
Raz w północnej, głuchej dobie, gdym znużony siedział sobie
Nad księgami dawnej wiedzy którą wieków pokrył kurz -
Gdym się drzemiąc chylił na nie, usłyszałem niespodzianie
Lekkie, ciche kołatanie, jakby u drzwi moich tuż.
"To gość jakiś - wyszeptałem. - Puka snadź przy drzwiach mych tuż;
Nic innego chyba już."
Ach - pamiętam, jakby wczora - była przykra grudnia pora,
Głownie mrąc to cień rzucały, to blask jakichś krwawych zórz.
Tęsknom czekał, by świt biały błysł, bo księgi nie sprawiały
Ulgi mej boleści stałej, odkąd znikł mój anioł stróż,
Dziewczę słodkie, które dzisiaj zwie Lenorą anioł - stróż...
Tu bez nazwy ona już!
Strach zdejmował mnie nieznany, pełen grozy niezbadanej,
Kiedy u drzwi zaszeleścił purpurowy kotar plusz;
By ukoić serca trwogę, rzekłem sobie: "Pojąć mogę:
To podróżny - zgubił drogę - zbłąkał się śród śnieżnych wzgórz.
W drzwi me puka, zbłądziwszy pośród białych śnieżnych wzgórz."
Więc nabrawszy męstwa wstałem, z ugrzecznieniem mówiąc całem:
"Panie albo pani, błagam, nie obrażaj się ni chmurz,
bo zasnąłem ze zmęczenia, a twe lekkie uderzenia
w drzwi mojego tu schronienia nie zbudziły mnie. Więc cóż
w tym dziwnego, żem nie słyszał?" Tu otwarłem drzwi - i cóż?
Ciemność w krąg - nic więcej już.
Patrząc w mrok ten na wsze strony, stałem trwożny i zdumiony
Rojąc mary, jakich dotąd głąb nie znała ludzkich dusz.
Lecz milczenie głuche trwało, ciszy nic nie przerywało,
Tylko lekki szept nieśmiało drgnął: "Lenora?" - gdzieś tuż ,tuż.
Tom ja szepnął i - "Lenora!" - wyszemrało echo tuż.
Tylko to, nic więcej już.
Powróciwszy do pokoju, w niesłychanym już rozstroju,
Posłyszałem znów stukanie, jakby gdzieś przy ścianie wzdłuż.
"Pewnie - rzekłem - coś kołacze w okno; wiatry snadź tułacze?
Zaraz, co jest, zobaczę, nie bij, serce, ni się trwóż.
Tak to wiatr - nic więcej już!"
Otworzyłem okno zatem... Szumiąc skrzydły, z majestatem,
Wleciał ciężko kruk wspaniały, jakby czarny piekieł stróż.
Nie pozdrowił mnie ukłonem, okiem powiódł w krąg zamglonem
I siadł z pańskim jakimś tonem pośród dwóch kamiennych kruż.
Na pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych kruż.
Usiadł tam - nic więcej już.
Ptak ten sprawił, że przy całem rozsmętnieniu mem musiałem
Rozśmiać się z poważnej nader jego miny: "Tyś nie tchórz,
Widzę, stary, chmurny ptaku, co - choć piór już ani znaku
Na twym czubie - szukasz szlaku śród posępnych nocy mórz?
Mów, jak zwą cię na plutońskim brzegu czarnych nocy mórz?"
Kruk rzekł na to: "Nigdy już"
Zadziwiłem się nielada, że ptak tak wyraźnie gada,
Chociem jego odpowiedzi nie mógł pojąć ani rusz,
Boć to przyzna nawet dziecię, że nikt z ludzi dotąd w świecie
Nie oglądał chyba przecie ptaka przy drzwiach izby tuż.
Ptaka, co by przed nim usiadł na popiersiu przy drzwiach tuż,
Z takim mianem: "Nigdy już."
Ale Kruk ten z łysą głową wyrzekł tylko jedno słowo,
Jak ci, którzy w jeden wyraz całą głąb wlewają dusz.
Potem milczał znów nieśmiele, pióro mu nie drgnęło w ciele,
Aż gdym szepnął: "Przyjaciele opuścili mię śród burz.
I on też ze dniem mię rzuci, jak Nadzieję pośród burz."
Ptak mi odrzekł: "Nigdy już!"
Zadziwiony niewymownie odpowiedzią tak stosownie
Wyrzeczoną: "Widać - rzekłem - umie tylko to. A nuż
Dar to pana, co w niewoli poznał tylko to, co boli,
I w swe pieśni jął powoli echa kłaść przeżytych burz,
Aż pieśń każda w smętnej zwrotce brzmiała niby echo burz:
"Nigdy, nigdy, nigdy już!"
Lecz, że w rozsmętnieniu całem wciąż się z Kruka śmiać musiałem,
Przysunąłem miękki fotel na wprost ptaka, do drzwi tuż,
I usiadłszy nań co żywo, jąłem myśli snuć przędziwo,
Co to stare, chmurne dziwo, czarne jakby piekieł stróż -
Co ten ptak złowróżbny, groźny, czarny jakby piekieł stróż -
Mniemał kracząc: "Nigdy już!"
Myśląc, czego to oznaka, nie mówiłem nic do ptaka,
Który swe płonące oczy w serce wbijał mi jak nóż.
Tak siedziałem, wsparłszy głowę o poduszki fioletowe,
A blask lampy światło płowe lał na ich matowy plusz.
Ach, niestety, O n a o ten fioletowy, miekki plusz
Skroni swej nie oprze już!
Wtem powietrze się zamgliło, jakby wkoło się dymiło
Sto anielskich trybularzy, tchnących słodką wonią róż.
"Bóg na bóle, co trapiły serce, lek ci zsyła miły -
zawołałem - zbierz swe siły i wspomnienia cięzkie zgłusz,
wdychaj lek ten i wspomnienia o Lenory stracie zgłusz!"
Kruk zakrakał: "Nigdy już!"
"Zły wróżbiarzu - rzekłem - ptaku czy czarciego sługo znaku!
Czy cię szatan przysłał tutaj, czy pęd wściekły zagnał burz
Na brzeg smutku i boleści, gdzie żal tylko pustka mieści,
Gdzie noc każda zgrozę wieści - powiedz, błagam, wzrusz się wzrusz!
Jestże, j e s t ż e balsam w Gilead? - powiedz, powiedz, wzrusz się,
wzrusz!"
Rzekł Kruk na to: "Nigdy już!"
"Zły wróżbiarzu - rzekłem - ptaku czy czarciego sługo znaku!
Na to niebo, co nad nami, i na Pana ziemi, mórz,
Powiedz duszy mej zbolałej, czy w Edenie szczęścia, chwały
Znajdzie dziewczę, które biały zwie Lenorą anioł - stróż,
Dziewczę święte, słodkie, które zwie Lenorą anioł - stróż?"
Kruk mi odrzekł: "Nigdy już!"
"Niech to będzie pożegnanie - krzyknę - ptaku czy szatanie!
Precz na burzę, na plutońskie brzegi czarnych nocy mórz!
Niech mi żadne czarne pióro nie przypomni, jak ponuro
Mroczysz wszystko kłamstwa chmurą! Ruszże się
Wyjmij dziób z mojego serca - i rusz się z nade drzwi, rusz!
Kruk mi odrzekł: "Nigdy już!"
I kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych kruż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - NIGDY JUŻ!
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 768 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2010-05-08, 15:29
Święty Szymon Słupnik
Powołał go Pan
Na słup
Na słupie miał dom
I grób
A ludzie chłopaka na szafot przywiedli,
Unieśli mu głowę w muskularnej pętli.
Powołał go Pan na stryk.
Powołał go Pan,
By trwał.
By śpiewał mu pieśń
I piał.
A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
I włosy jej ścieli, i ręce spalili.
Powołał ją Pan
Na gnój.
Powołał go Pan
Na słup
Na słupie miał dom
I grób.
A ludzie mych wierszy słuchając powstają
I wilki wychodzą żerująca zgrają...
Powołał mnie Pan
Na bunt.
Ballada rycerska 1956 Stanisław Grochowiak
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
Rok studiów: 4
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 768 Skąd: Z Gryfina
Wysłany: 2010-05-20, 23:21
"A kiedy będę umierać,
skoro umierać mam,
ty nie bądź przy mnie i nie radź:
ja już potrafię sam.
Ja chcę mieć oczy otwarte
i podniesioną skroń,
chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
a w ręku niech będzie broń.
Niech mi przywieją wiatry
brzęczenie dalekich pszczół,
niech Wisłę zobaczę i Tatry,
wszystko, com kochał i czuł.
Wystarczy, żeby mnie uczcić,
czyjś krótki, serdeczny płacz.
Przyjaciele niech przyjdą narzucić
na trupa żołnierski płaszcz,
niechaj złożą mnie w ziemię czerstwą,
tam gdzie padnę - na świecie gdzieś,
niechaj wspomną moje żołnierstwo
i niepodległą pieśń,
a potem niech idą w pola
ojczyste krew przelać z żył.
Taka jest moja wola.
Po tom śpiewał i żył".
Władysław Broniewski, "A kiedy będę umierać"
_________________ "We Włoszech przez trzydzieści lat rządów Borgiów mieli wojnę, terror, mord i rozlew krwi. Zrodzili Michała Anioła, Leonarda da Vinci i renesans. W Szwajcarii mieli braterską miłość, pięćset lat demokracji i pokoju i co zrodzili? Zegar z kukułką."
Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 1487 Skąd: Soul Society
Wysłany: 2010-05-20, 23:46
Bój się Polaku, bój się, wraca IV RP
Bój się Polaku, bój się, wraca IV RP
Zamarli na Helu, zamarli na Wawelu
Po trupach do celu, po trupach do celu
Nie wierzył nikt, wątpiło wielu
A Jarek na to: "Po trupach do celu, po trupach do celu"
Bój się Polaku, bój się, wraca IV RP
Bój się Polaku, bój się, wraca IV RP Nie!
On światłem ciemniejszym niż czeluść w tunelu
Na czele kartelu, po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu
Jarek, Jarek, przyjaciół ma wielu
Każdy chce leżeć na Wawelu
Jarek, Jarek, przyjaciół ma wielu
Każdy chce leżeć na Wawelu
Na oczach twoich kraj wylał dziecko z kąpielu
A Jarek na to po trupach do celu, po trupach do celu , po trupach do celu, po trupach do celu
Zamarli na Helu, zamarli na Wawelu
Po trupach do celu, po trupach do celu
Nie wierzył nikt, wątpiło wielu
A Jarek na to: "Po trupach do celu, po trupach do celu"
Każdy chce leżeć na wawelu, do celu
Każdy chce leżeć na wawelu, do celu
Każdy chce leżeć na wawelu, do celu
Każdy chce leżeć na wawelu
On światłem ciemniejszym niż czeluść w tunelu
Na czele kartelu, po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu
Jarek, Jarek - wróci wspomnień czar, irasiad i borubar
Jarek, Jarek - wróci wspomnień czar, irasiad i borubar
Na oczach twoich cały kraj wylał jak dziecko z kąpielu,
Po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu
Bój się Polaku, bój się, wraca IV RP
Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy,
Co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy
Po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu, po trupach do celu,
Bój się Polaku, bój się, wraca IV RP
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum