Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008 Posty: 2017 Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-08-17, 11:50
No trudno się z Tobą nie zgodzić, ale Stargard ma inne walory. Po pierwsze grunty tej SSE są idealnie uzbrojone, posiadają świeże jezdnie i pełną infrastrukturę okoliczną w postaci rond, latarni itd. Ponadto dojazd do obwodnicy, która mieści się kilkaset metrów dalej. No i zwolnienie z podatku na 5 lat, w efekcie mamy największą inwestycję w zachodniopomorskim od czasów II w.ś. (Bridgestone) i największą inwestycję 2009 roku (Cargotec). Nie wiem czemu dyskryminujesz podstrefy :P
Nie dyskryminuję po prostu mówię jak jest. Podstrefa nie może przejąć innej podstrefy, a strefa (taka mielecka) już może. Jest to trochę dziwne, bo gdzie Mielec a gdzie Szczecin, ale tak to już i nic tego nie zmieni.
Co do uzbrojenia do strefa stargardzka biję na głowę tą z Goleniowa. Wystarczy pojechać przez Załom do Goleniowa, aby zobaczyć dojazd ich strefy ekonomicznej, dlatego też już był przypadek kiedy firma przeniosła się z Goleniowa do Stargardu. Niech się strefa rozwija, przecież to praca dla wszystkich.
Jędrzej Wijas kandydat SLD na prezydenta Szczecina zapowiada, że będzie walczył o lekcje etyki dla szczecińskich dzieci. Wiceprzewodniczący miejskiego SLD Piotr Kęsik oświadczył, że PO jest grabarzem przemysłu stoczniowego.
Szczecińskie SLD rozpoczyna walkę o prezydenturę Szczecina. Ścisłe szefostwo partii wystąpiło w środę ze swoim oficjalnym już kandydatem na prezydenta Szczecina. Od ubiegłego tygodnia, po tym jak "nie" powiedział poseł Bartosz Arłukowicz, jest nim radny Jędrzej Wijas.
Zapowiedzią walki o lekcje etyki Wijas rozpoczął swoją pierwszą konferencję prasową jako kandydat na prezydenta.
- Dzieci nie mogą być zdane wyłącznie na lekcje religii - powiedział i przedstawił dane, które uzyskał ze szczecińskiego magistratu. - Tylko w jednej podstawówce prowadzone są zajęcia z etyki - zaznaczył Wijas. - Kosztowało to 3 398 zł, a na lekcje religii we wszystkich szkołach podstawowych miasto wydało 3,313 mln zł.
Wijas zaznaczył, że wielu rodziców zmuszonych jest posyłać swoje dzieci na lekcje religii, bo nie mają alternatywy i nie chcą, żeby ich pociechy "szwendały się" po szkole. O brak lekcji etyki oskarżył prezydenta Piotra Krzystka, który jego zdaniem stosuje politykę sprzyjającą Kościołowi.
- Będę forsował stworzenie alternatywy niezależnie od tego, ile miałaby kosztować - zapowiedział Jędrzej Wijas.
We wrześniu on i jego ugrupowanie mają przedstawić program wyborczy.
- Jest gotowy. Teraz będziemy go konsultować z kandydatem na prezydenta, bo jego opinia będzie w tej kwestii wiążąca - powiedział Dawid Krystek, szef szczecińskiego SLD.
Piotr Kęsik, wiceprzewodniczący szczecińskiego SLD także skrytykował prezydenta Piotra Krzystka, ale bardziej ogólnie. Oświadczył, że w ciągu jego prezydentury nic się w mieście nie zmieniło.
- Jesteśmy w tym samym miejscu, niestety bez stoczni - powiedział Kęsik. Wcześniej Kęsik mówił: Czy to się PO podoba, czy nie, Platforma jest grabarzem przemysłu stoczniowego.
Jędrek musi czymś uderzyć, bo jest po prosty praktycznie nikomu nie znany. Wydaje mi się, że jego kampania właśnie będzie polegała na tym, aby odebrać głosy PO, bo elektorat PiS jest chyba poza jego zasięgiem.
Cytat:
- Zakończyliśmy stawianie płyty fundamentowej, rosną pierwsze ściany. Do kwietnia wszystko będzie już pod dachem - mówi Florian Habeck z firmy ECE, która jest inwestorem nowego centrum handlowego
Roboty w miejscu przyszłej Kaskady trwają od połowy grudnia. Na początku prowadziła je firma Stump-Hydrobudowa. Jednym z jej głównych zadań było zbudowanie ścianki szczelnej, która sięga aż 12 m w głąb gruntu. Miała ona ochronić sąsiednie budynki przed zawaleniem podczas wykonywania wykopu pod inwestycję. W kwietniu na plac budowy wszedł Strabag, główny wykonawca. Teraz nad placem budowy góruje siedem żurawi działających w dzień i w nocy. Pracuje tam ponad 250 robotników.
- Zajęliśmy się także XVIII-wiecznym murem, który został znaleziony na terenie budowy, czyli częścią miejskich fortyfikacji - mówi Habeck. - Jego główna część znalazła się już na swoim miejscu, w pobliżu banku PKO. Tam też zostanie wyeksponowana.
Otwarcie Galerii Kaskada planowane jest na jesień 2011 r.
Nowe centrum handlowe stanie pomiędzy al. Niepodległości, ul. Obrońców Stalingradu, Bogurodzicy i Wojciecha (wchłonie też część ul. Kaszubskiej). Kompleks będzie miał 100 tys. m kw. powierzchni, z czego 43 tys. to powierzchnia wynajmu. W najwyższym punkcie (oszklony narożnik przy pl. Żołnierza) galeria będzie miała 25 m wysokości i siedem kondygnacji. Część handlowo-usługowa, czyli 140 sklepów, kawiarni i punktów gastronomicznych, ulokowana zostanie w poziomie pod ziemią, na parterze i pierwszym piętrze. Kolejne trzy górne kondygnacje przeznaczone są na parking dla około jednego tysiąca samochodów. Siódmą kondygnację (tylko na wspomnianym narożniku) zajmą biura. Koszt całej inwestycji to 190 mln euro.
Czekam na tą inwestycję, bo to może znacznie zmienić życie Szczecinian. Będzie migracja z Galaxy
[ Dodano: 2010-08-19, 15:08 ]
Cytat:
Kto ma szanse na prezydenturę?
Gdyby wyborcy wzięli sobie do serca niedawny komunikat PO, że ich prezydent Piotr Krzystek fatalnie rządził Szczecinem, a partia nie potrafiła sobie z tym problemem poradzić, to kandydat Platformy nie miałby szans na wejście do drugiej tury jesiennych wyborów samorządowych. Szczęśliwie dla partii, o poparciu w dużej mierze decyduje partyjny szyld
W roku 2002 o prezydenturze Szczecina marzyło 13 kandydatów. Wygrał niemający merytorycznego i politycznego zaplecza Marian Jurczyk. Pokonał kandydata SLD, byłego prezydenta miasta, Edmunda Runowicza oraz niezależną profesor ekonomii Teresę Lubińską. Cztery lata temu o rządach w gmachu przy pl. Armii Krajowej marzyło dziewięć osób. Wygrał mało znany prawnik i urzędnik, były wiceprezydent u Jurczyka Piotr Krzystek. Miał jeden atut: był kandydatem niezwykle popularnej w Szczecinie Platformy Obywatelskiej. Wygrał m.in. z byłym ministrem gospodarki Jackiem Piechotą z SLD oraz prof. Teresą Lubińską (tym razem była kandydatką popieraną przez PiS).
W tym roku o prezydenturę Szczecina bić się będzie pięcioro lub sześcioro liczących się kandydatów. Wszyscy mają lub ubiegają się o poparcie czterech najważniejszych partii. Minęły już czasy przedsiębiorców Michałów Chrobrowskich czy pułkowników Chwastków, którzy nagle objawiali się i głosili, że poprowadzą Szczecin ku świetności.
Trójkę tegorocznych kandydatów już znamy. Pierwsza wystartowała znana z opozycyjnych ostrych wystąpień Małgorzata Jacyna-Witt. Radna sejmiku w klubie PiS, nie czekając na to, kogo w końcu poprze Prawo i Sprawiedliwość, zdecydowała się zawalczyć o prezydenturę jako kandydatka bezpartyjna. Druga oficjalna kandydatka - PSL-u - to była wiceprezydent w zarządzie Mariana Jurczyka, socjolog Anna Nowak. Trzecim kandydatem jest szef klubu SLD w radzie Szczecina Jędrzej Wijas ("wskoczył" na miejsce szykowane przez SLD dla Bartosza Arłukowicza, gdy ten popularny poseł lewicy odmówił partii startu w wyborach na prezydenta miasta).
Wciąż nie odsłoniły kart dwa najbardziej liczące się na krajowej scenie ugrupowania: Platforma oraz PiS. W Platformie trwa wewnętrzna walka. W zależności od tego, która frakcja wygra, kandydatem na prezydenta Szczecina będzie albo urzędujący prezydent Piotr Krzystek, albo poseł Arkadiusz Litwiński (kłopot dla partii w tym, że jeśli kandydatem będzie Litwiński, Krzystek chce wystartować z własnym komitetem i z poparciem kurii). PiS najprawdopodobniej postawi na senatora Krzysztofa Zarembę - niegdyś w PO, teraz w klubie PiS.
Kto wygra w 2010 r.? Wszystko wskazuje na to (sondaże i ostatnie wyborcze wyniki - prezydenckie, do europarlamentu i parlamentarne), że szansę na wejście do drugiej tury ma kandydat z plakatów PO - niezależnie od tego, czy będzie to Krzystek, czy Litwiński. I to niezależnie od tego, ile jeszcze samobójczych goli strzeli sobie Platforma - takich goli jak chociażby ten ostatni, w formie uchwały rady powiatu. Najważniejsze lokalne ciało PO poinformowało szczecinian, że desygnowany przez Platformę Piotr Krzystek w kończącej się kadencji fatalnie rządził miastem.
Kto zmierzy się z kandydatem PO w drugiej turze? W Szczecinie Prawo i Sprawiedliwość wciąż nie zaskarbiło sobie dostatecznej liczby przychylnych wyborców, by być tego pewnym.
Lepiej niż w skali kraju w Szczecinie wiedzie się za to kandydatom lewicy. To właśnie oni - Runowicz i Piechota - w poprzednich wyborach weszli do drugiej tury. (w pierwszej turze na Runowicza zagłosowało 24 proc. wyborców, na Piechotę - 28 proc.) Piechota startował jednak z pozycji doświadczonego parlamentarzysty i członka rządu. Pozycja Wijasa wydaje się zdecydowanie słabsza.
Różne przedwyborcze sondaże pokazywały, że w Szczecinie jest duże zapotrzebowanie na kandydata niezależnego. Zapewne na to liczy Małgorzata Jacyna-Witt. Przykład senatora Krzysztofa Zaremby pokazuje jednak, jak ważny jest dobry partyjny szyld. Pod marką PO Zaremba zdobył mandat senatora i 98 tys. - 50 proc. wszystkich oddanych głosów. Niedługo później - startując pod szyldem partii Libertas - nie wszedł do europarlamentu. Zagłosowało na niego zaledwie 5,9 tys. wyborców - to było zaledwie 1,3 proc. głosów.
Jeśli PO się sama z sobą nie dogada, możliwy jest i taki scenariusz, że w drugiej turze spotkają się kandydat PO Arkadiusz Litwiński z niezależnym kandydatem Piotrem Krzystkiem.
Najbardziej kiepsko wyglądają szanse Anny Nowak z PSL-em - to ugrupowanie w Szczecinie się nie liczy i nawet o to nie zabiega. Poprzedni kandydat PSL na prezydenta, dyrygent Warcisław Kunc, cztery lata temu zdobył zaledwie 1,5-procentowe poparcie.
Z każdym dniem wydaję mi się, że Krzystek jest bliżej reelekcji. Żadna partia tak naprawdę nie wystawia porządnego kandydata przeciwko obecnemu prezydentowi.
Pomorska Akademia Medyczna stała się Pomorskim Uniwersytetem Medycznym. - To prestiż, podkreślenie statusu uczelni po ponad 62 latach działania - mówi rektor prof. Przemysław Nowacki. I porównuje uczelnię do pięknej kobiety, która po ślubie zmieniła nazwisko
Dawna PAM ma prawo używać nowej nazwy od 21 sierpnia - dwa tygodnie po opublikowaniu sejmowej uchwały zmieniającej nazwę uczelni w Dzienniku Ustaw RP. W piątek zamówiono 400 nowych pieczątek. Strona internetowa przeszła lifting (nagłówki i logo). W sobotę i poniedziałek trwała wymiana szyldów na budynkach. Stare trafią na aukcję.
- Odsłonięcie szyldu nad wejściem do rektoratu nastąpi 1 października, podczas inauguracji roku akademickiego. Czerwoną tablicę zastąpi 38 eleganckich, wykuwanych literek "Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie" - informuje Kinga Brandys, rzecznik PUM (tak od teraz oficjalnie nazywa się pełniona przez nią funkcja). - Zmiana nazwy to także wymiana indeksów, legitymacji studenckich i wielu innych dokumentów. Będzie też nowy sztandar oraz insygnia dla rektora.
Ubiegając się o zmianę nazwy, uczelnia musiała oszacować i pokryć koszty z tym związane: ok. 300 tys. zł.
Co da "U" zamiast "A"?
Przede wszystkim prestiż. Pomysł na PUM zrodził się w 2005 r., kiedy weszła w życie nowa ustawa o szkolnictwie wyższym. Uniwersytetom tzw. przymiotnikowym (przyrodniczym, technicznym, medycznym) nadała ona wyższą rangę niż akademiom. Szkoły medyczne w Warszawie, Gdańsku, Łodzi szybko przekształciły się w uniwerki. Podstawowy wymóg - sześć uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora albo doktora habilitowanego.
- Jeśli akademia medyczna zmienia nazwę na uniwersytet, to spełnia kryterium jakościowe, czyli zasługuje na więcej - mówi prof. Nowacki. - Uprawnienia zyskuje się dzięki wysokospecjalistycznej kadrze i jednostkom, którymi ta kadra zawiaduje. Wiedzieliśmy, że największe uczelnie medyczne zrobią to wcześniej. My teraz. Wykonaliśmy sporą pracę: w 2005 r. mieliśmy trzy uprawnienia, do 2009 - drugie tyle. Teraz jest siedem, a ósme w drodze. Uczelnia jest mocniejsza niż pięć lat temu.
Jak osiągnąć ten wyższy poziom? PAM wykorzystała potencjał silnego wydziału lekarskiego, którego jednostki zasiliły inne wydziały. Nowe wydziały rosły, wzmacniały się. Np. wydział nauk o zdrowiu, który był najmłodszym dzieckiem uczelni, teraz ma trzy uprawnienia.
- Dziękuję wszystkim, którzy zrozumieli konieczność historyczną i działali na rzecz tego, by PAM zamienił się w PUM. To jest sukces całej społeczności akademickiej. Tych, którzy tu pracują i pracowali! Przez ponad 62 lata działali tak, że teraz możemy zmienić nazwę.
PUM zamiast PAM to też wymierne korzyści. Uniwersytety mają otrzymywać większe dotacje z budżetu państwa niż akademie i szkoły wyższe.
Nowa stara marka
Szczecińska uczelnia medyczna w Polsce i Europie znana jest jednak jako PAM. Dla mieszkańców miasta i regionu PAM to po prostu dobra marka, synonim jakości kształcenia, potwierdzenie wysokiego statusu społecznego. Rektor przekonuje jednak, że nowa nazwa szybko się przyjmie. Wszystkie uczelnie medyczne zmieniły "a" na "u".
- Pół roku i ludzie przyzwyczają się do PUM. Gdybyśmy dokonali odwrotnej zmiany, też pytaliby: PAM, jaki PAM? - śmieje się prof. Nowacki.
- Akademię Morską też akceptujemy, choć przez lata była Wyższa Szkoła Morska - dodaje Kinga Brandys.
Akcji marketingowych mających rozpropagować PUM nie będzie.
- Kiedy elegancka, piękna kobieta wychodzi za maż i zmienia nazwisko, nie znaczy to, że rodzi się od nowa. Jej wartości pozostają.
Atutem nowego nazwiska "pięknej uczelni" jest to, że w innych krajach już ono funkcjonuje. - Od wielu lat za granicą jesteśmy rozpoznawani jako Pomeranian Medical University in Szczecin - podkreśla Brandys.
Rok akademicki 2010/11 rozpocznie na PUM 1938 studentów, w tym ponad 1350 na studiach stacjonarnych (I i II stopnia). Najbardziej oblegane kierunki to: lekarski, stomatologiczny, biotechnologia, medyczna, dietetyka, fizjoterapia.
PUM to trzeci uniwersytet w Szczecinie - obok Uniwersytetu Szczecińskiego i Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego.
3 ale ten US rzekłbym jakoś tak od nich odstaje
Cytat:
Szczecińska PO ma dwóch kandydatów na prezydenta Szczecina. Jednym jest wyłoniony w partyjnych prawyborach poseł Arkadiusz Litwiński (164 głosy). Drugim - walczący o reelekcję Piotr Krzystek - ma podpisy poparcia 166 członków szczecińskiej PO. Za Litwińskim są osoby zaliczane do grupy szefa szczecińskiej PO Sławomira Nitrasa, za Krzystkiem osoby sprzyjające szefowi zachodniopomorskiej PO Stanisławowi Gawłowskiemu. Kto będzie ostatecznie kandydatem PO na prezydenta? Sprawa może rozstrzygnąć się we wrześniu, na posiedzeniu rady zachodniopomorskiej PO, której przewodzi Gawłowski.
Rozmowa z Arkadiuszem Litwińskim, kandydatem z prawyborów
Jolanta Kowalewska: Kto jest kandydatem PO na prezydenta Szczecina?
Arkadiusz Litwiński : - Ja nim jestem.
A Piotr Krzystek?
- Z formalnego punktu widzenia kandydatem jestem ja. Zgodnie ze statutem partii odpowiednią osobę na to stanowisko zgłasza rada powiatu. I to mnie, a nie Piotra Krzystka, rada powiatu zgłosiła. Teraz prawo do wyrażenia swojej opinii na ten temat będzie miała rada zachodniopomorskiej PO.
...która najprawdopodobniej postawi na Krzystka.
- Możliwe. Rada zachodniopomorska ma prawo zakwestionować decyzję rady powiatowej. Musi się jednak kierować dwoma podstawowymi kryteriami: który z nas ma szanse na wygraną i który z nas daje lepsze perspektywy współpracy z PO w realizacji naszego programu.
Który z was ma większe szanse na wygraną?
- Nie będę hipokrytą. Uważam, że to ja, a nie Piotr Krzystek, mam większe szanse na wygraną. To ja, a nie Krzystek, buduję lepsze relacje z PO.
Załóżmy. Rada zachodniopomorskiej PO stawia na Krzystka. Sławomir Nitras się nie zgadza, interweniuje we władzach krajowych. Co wtedy?
- Wtedy zapewne ja zostanę spytany o zdanie. A ja uszanuję wynik rady regionalnej. W każdym razie nie spodziewam się takiego przebiegu rady.
Stoi pan na czele zespołu, który ocenia prezydenturę Piotra Krzystka. Recenzuje pan swojego rywala.
- To sześcioosobowy zespół wyłoniony z zarządu zachodniopomorskiej PO. Jest w nim także Piotr Krzystek. Przygotowujemy fotografię - bez retuszu i koloryzowania - tego, co udało się zrobić w ciągu czterech lat prezydentury Krzystka. To sprawozdanie pomoże radzie regionalnej PO w ocenie, który z kandydatów jest lepszy. Na przewodniczącego tego zespołu desygnował mnie Stanisław Gawłowski. To pewien wyraz zaufania do zdolności obiektywnej oceny i dialogu między mną a Piotrem Krzystkiem.
Gawłowski, o którym mówi się, że woli Krzystka, powierza panu zaszczytne funkcje. Może te działania zmierzają do tego, by Litwiński dostał rekompensatę za to, że zrezygnuje z ubiegania się o prezydenturę Szczecina?
- Jeśli te przykłady pokazują, że Stanisław Gawłowski okazuje mi zaufanie, to bardzo to sobie cenię. W działaniach szefa zachodniopomorskiej PO nie doszukuję się żadnych podtekstów. W żadnej naszej rozmowie nie padła propozycja czy sugestia, bym się wycofał. Jest to równie prawdopodobne, jak rezygnacja Piotra Krzystka z ubiegania się o rekomendację PO w walce o reelekcję.
Nie ma pan wrażenia, że przy wyborze kandydata PO na prezydenta Szczecina nie liczy się, kto jest lepszy: Krzystek czy Litwiński? Liczy się, która frakcja wygra: Nitrasa czy Gawłowskiego.
- To państwo, niektórzy dziennikarze, staracie się przypisać mi łatkę człowieka Nitrasa.
Startując w prawyborach PO wpisał się pan w scenariusz pisany przez Nitrasa.
Nie byłem i nie zamierzam być człowiekiem Sławomira Nitrasa. Uważam, że swoim dotychczasowym działaniem zapracowałem na opinię człowieka, który samodzielnie podejmuje decyzje. Nie zgadzam się na stosowanie w polityce zasad plemienności. Jako kandydata na prezydenta Szczecina wskazało mnie 164 członków PO. Sławomir Nitras zapewne był jednym z nich.
Zwolennicy Krzystka powiedzą, że on też ma odpowiednio liczną grupę zwolenników w PO.
- Uważam, że prawybory są bardzo dobrym sposobem wyłonienia najwłaściwszego kandydata na burmistrza czy prezydenta. I nic nie stało na przeszkodzie, by Piotr Krzystek z tej formy skorzystał. Jeżeli to ja będę kandydatem PO na prezydenta Szczecina i wygram wybory, zaproponuję Piotrowi Krzystkowi, żeby był jednym z zastępców. Chciałbym, żeby miał poczucie udziału w sukcesie.
Przecież - jako członek rady powiatu - źle ocenił pan prezydenturę Krzystka.
- Zastępcy prezydenta są wyższej rangi urzędnikami działającymi wedle wytycznych prezydenta. Na ich barkach nie spoczywa ciężar budowania dobrych relacji z własnym zapleczem politycznym czy opozycją.
A jeżeli wygra Krzystek
- To będę starał się pomóc zbudować mu dobre relacje ze szczecińską PO. Tego brakowało. Bez dobrych relacji z własnym środowiskiem politycznym nie uda mu się osiągnąć sukcesów.
Jeśli on nie jest człowiekiem Nitrasa to kto nim jest? Litwiński choć chyba bardziej rozpoznawalny od swojego konkurenta z SLD, to też nie jest to jakaś zbyt popularna osoba w Szczecinie, na pewnie nie aż tak jak Krzystek.
Parlamentarne doświadczenia predysponują Arka raczej do grona doradców, ambasadorów interesów Szczecina w stolicy - mówi Piotr Krzystek o swoim konkurencie w wyborach na prezydenta Szczecina.
PO ma dwóch kandydatów na prezydenta Szczecina. Pierwszy - poseł Arkadiusz Litwiński - popierany jest przez grupę ludzi szefa szczecińskiej PO Sławomira Nitrasa. Drugi - prezydent Piotr Krzystek - przez ludzi szefa zachodniopomorskiej PO Stanisława Gawłowskiego. Trwa walka frakcji. Teraz tego najwłaściwszego kandydata ma wybrać rada zachodniopomorskiej PO, a nią kieruje Gawłowski. Litwiński w wywiadzie dla "Gazety" powiedział: "Zaproponuję Krzystkowi wiceprezydenturę. Uważam, że to ja, a nie Piotr Krzystek, mam większe szanse na wygraną. To ja, a nie Krzystek, buduję lepsze relacje z PO." Wybory odbędą się jesienią. Prawdopodobnie 21 listopada (termin premier ogłosi we wrześniu).
Rozmowa z Piotrem Krzystkiem
Jolanta Kowalewska: Jakie wrażenia po lekturze wywiadu z Litwińskim?
Piotr Krzystek: Pozytywne
Spodobało się panu, że chce z Piotra Krzystka zrobić swojego zastępcę?
- To rewanż. Cztery lata temu, gdy zostałem prezydentem Szczecina, proponowałem mu objęcie wiceprezydentury. Chciałem, by był moim zastępcą ds. gospodarczych. Postawił na karierę parlamentarną.
A teraz, jeśli ponownie zostanie pan prezydentem, zaproponuje pan Litwińskiemu stanowisko wiceprezydenta?
- Zastępca prezydenta to ciężka praca. Warszawskie, to znaczy parlamentarne doświadczenia predysponują Arka raczej do grona doradców, ambasadorów interesów Szczecina w stolicy. Myślę, że taka propozycja byłaby bardziej właściwa.
Teraz Litwiński uważa, że to on ma większe szanse na wygraną, a nie pan.
- Ja tego poglądu nie podzielam. Zresztą różne sondaże, jak choćby ten robiony na zlecenie szczecińskiego oddziału TVP, mnie dają większą szansę na wygraną. Ja mam poparcie kilkunastoprocentowe, a Arkadiusz Litwiński jednocyfrowe. Oceniając szanse na wygraną, uważam, że to ja mam zdecydowaną przewagę.
Skąd taka pewność?
- Bo jestem urzędującym prezydentem. Mam odpowiedni bagaż doświadczeń - osiem lat pracy w samorządzie, cztery lata pracy w administracji rządowej. Po prostu znam się na tej pracy.
Dla pana kolegów z rady powiatowej PO pańska prezydentura nie jest zaletą, a balastem, który przeszkodzi w wygranej. Za cztery lata rządów wystawili panu ocenę negatywną.
- Przecież moja prezydentura to były cztery lata rządów Platformy. Prezydent, żeby rządzić, współpracuje z radą i razem z radnymi PO podjęliśmy grubo ponad 1000 uchwał. To szereg działań, które w mojej ocenie służą Szczecinowi. Fakty bezdyskusyjnie przemawiają na moją korzyść. Inna od pozytywnej ocena mojej prezydentury będzie polityczna, a nie merytoryczna.
Litwiński czy Krzystek - spór w głosowaniu rozstrzygać będzie zachodniopomorska rada PO, czym powinna się kierować?
- Merytoryczną oceną, bo przy podejmowaniu decyzji przez radę powiatową PO tego elementu zabrakło. Należy obiektywnie ocenić cztery lata rządów Piotra Krzystka. Podczas głosowania powinien zwyciężyć rozsądek i wierzę, że tak będzie.
Pana konkurent podkreśla, że zachodniopomorska rada PO powinna także brać pod uwagę jakość współpracy z politycznym zapleczem. Zdaniem posła i innych członków partii - pana relacje ze szczecińską PO nie były najlepsze.
- Odpowiem na to pytanie, posługując się liczbami - 164 : 166 [164 członków PO opowiedziało się w prawyborach za Litwińskim, 166 w oddzielnej akcji podpisało się pod kandydaturą Krzystka - dop. red.]. Te 166 głosów - to poparcie wyrażone przez ludzi z Platformy: moich przyjaciół, zwolenników. To poparcie osób, które uważają, że dobrze zarządzam miastem i dobrze reformuję Szczecin z ich pomocą, i powinienem mieć możliwość kontynuacji prezydentury. Ten wynik 166 do164 oznacza, że PO nie jest jednolita. A teza, że to Litwiński lepiej rozumie się z członkami PO i gwarantuje lepszą współpracę, nie jest prawdziwa.
Załóżmy, że zachodniopomorska rada PO wybiera Litwińskiego. Startuje pan wtedy z własnym komitetem?
- Poczekajmy, aż zapadną decyzje.
Ale przecież wcześniej składał pan takie deklaracje, że jeżeli PO pana nie poprze, to startuje pan z Komitetu Piotra Krzystka. Wycofuje się pan?
- Podkreślałem, że nie wykluczam możliwości startu z własnym komitetem i te słowa podtrzymuję, ale nie wierzę, by do takiej sytuacji doszło. Mam nadzieję, że Platforma dokona racjonalnego wyboru i wykorzysta nadarzającą się po raz pierwszy szansę na kontynuację prezydentury. Jestem przekonany, że Platforma postawi na kandydata, który ma największe szanse, by zwyciężyć, a nie tylko ambicje, by wygrać.
Teraz, ubiegając się samodzielnie o prezydenturę, wystąpiłby pan nie tylko przeciw PO, ale i Stanisławowi Gawłowskiemu, który firmuje tę partię w regionie i jest protektorem Piotra Krzystka.
- Nie gdybajmy. Wierzę, że rada regionu podejmie merytoryczną, rozsądną, przemyślaną decyzję. W związku z tym scenariusz z moim samodzielnym startem ma niewielką szansę na realizację.
Niestety nie ma moim zdaniem dobrego kandydata w najbliższych wyborach samorządowych.
[ Dodano: 2010-08-26, 23:16 ]
Cytat:
"W związku z wywiadem [prezydenta Szczecina] Piotra Krzystka w czwartkowej "Gazecie Wyborczej" stwierdzam:
Kandydatem w wyborach na prezydenta Szczecina wybranym przez szczecińską PO jest Arkadiusz Litwiński. Wygrał prawybory, a na posiedzeniu Rady Powiatu w sposób zdecydowany, z poparciem 37 osób, pokonał urzędującego Prezydenta. Piotr Krzystek otrzymał poparcie tylko 4 osób.
Krytyczna ocena kadencji Prezydenta Krzystka miała charakter merytoryczny. Była oparta na ocenie jego "Zobowiązania Prezydenckiego", które złożył mieszkańcom Szczecina. Każdy z dziennikarzy i mieszkańców Szczecina może do tego zobowiązania zajrzeć i dokonać własnej oceny.
Marszałek Władysław Husejko, podobnie jak Piotr Krzystek [w Szczecinie], ubiegał się o poparcie PO w wyborach prezydenckich w Koszalinie. Przegrał w głosowaniu tamtejszej rady powiatu, choć poparło go więcej osób niż Krzystka w Szczecinie. Mimo że jest urzędującym Marszałkiem, nie kwestionuje tej decyzji i nie próbuje głosami szczecińskich kolegów zmienić decyzji koszalińskiej PO. Radosław Sikorski przegrał prawybory na prezydenta z Bronisławem Komorowskim. Pogratulował konkurentowi i wspierał obecnego prezydenta w kampanii. Takie są standardy Platformy.
Piotr Krzystek szczyci się kilkunastoprocentowym poparciem w badaniach opinii publicznej. Platforma uzyskuje w Szczecinie, wg tych samych badań poparcie zdecydowanie ponad 40 proc.
W tej samej GW co wywiad z Krzystkiem opublikowano sondaż, z którego wynika, ze Hanna Gronkiewicz-Waltz cieszy się poparciem 61 proc. warszawiaków. To więcej niż warszawska Platforma Obywatelska. Piotr Krzystek powinien się zastanowić, dlaczego jego popiera 13 proc. mieszkańców, a Hannę Gronkiewicz-Waltz 61 proc. Przykro stwierdzić, ale nie ma innego prezydenta w Polsce, członka PO, który ma tak niski poziom zaufania mieszkańców swojego miasta.
Szczecińska PO już się zastanowiła i wyciągnęła wnioski. Musimy mocno wesprzeć Arkadiusza Litwińskiego. Odbuduje zaufanie mieszkańców do swojego prezydenta."
Ciekawi mnie jak przy obecnych kandydatach rozkłada się poparcie mieszkańców Szczecina.
Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 1548 Skąd: Soul Society
Wysłany: 2010-08-30, 13:39
Ostatnio u mnie na dzielni był Krzystek wręczać symboliczne klucze do pierwszych wybudowanych mieszkań w tym rejonie (zadupiu) miasta od 300 lat;p Oczywiście jak przystało na ten wspaniały rewir Szczecina prezydent został przyjęty z honorami przez miejscowych biznesmanów
Swoją drogą aż dziwne, że się nie bał przyjeżdzać na Golęcin;p
Swoją drogą aż dziwne, że się nie bał przyjeżdzać na Golęcin
Czegóż miał się bać? Na Golęcinie tylko alkohol ludziom w głowie nie to co Stołczyn czy Skolwin Poza tym słyszałem, że TBS szykuje więcej takich inwestycji w tym rejonie miasta. Jeszcze będzie tam oaza spokoju
[ Dodano: 2010-08-30, 18:37 ]
Cytat:
W Szczecinie powstanie pierwsza multimedialna fontanna. Za 3,5 miliona złotych.
Rusza budowa fontanny, która powstanie obok Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie. Fontanna powinna być gotowa pod koniec tego roku.
Fontanna powstanie w miejscu obecnego basenu przeciwpożarowego. W niczym nie przypomina ona tradycyjnych fontann, jakich wiele można spotkać na skwerach innych miast.
Nowoczesna architektura fontanny w połączeniu ze specjalnymi efektami wodnymi sprawi, że przestrzeń wokół teatru nabierze niepowtarzalnego charakteru.
Fontanna miała stanąć przy Placu Teatralnym podczas wakacji, ale procedury przetargowe opóźniły tę inwestycję o kilka miesięcy.
- Jeszcze w tym roku uda nam się ją uruchomić - mówi Zbigniew Niecikowski, dyrektor Teatru Lalek Pleciuga. - To miejsce dopełni przestrzeń wokół teatru. Fontanna będzie bawiła i będzie atrakcją dla mieszkańców Szczecina. Otoczenie teatru bardzo zyska. Przed nami jeszcze modernizacja placu zabaw.
Fontanna będzie działać za pomocą systemu 35 sterowanych elektronicznie dysz strumieniowych o wysokości strumienia wody do 1,5 m, oświetlonych wielokolorowymi reflektorami. Całą kompozycję będzie uatrakcyjniać dodatkowo zainstalowanych 6 dysz kaskadowych i 7 rotacyjnych oświetlonych białym światłem.
Fontanna o powierzchni 350 metrów kwadratowych będzie częściowo przykryta kamiennymi płytami lustrem wody. Na jednym z boków fontanny zostaną zamontowane podświetlane kolorowo szklane tafle, na tle których rozgrywać się będzie całe przedstawienie typu woda – światło – dźwięk.
Ta wodna kompozycja poruszać się będzie w rytmie muzyki skomponowanej specjalnie przez szczecińskiego kompozytora, współpracującego od lat z Pleciugą, Piotra Klimka.
Woda będzie uzdatniana i dezynfekowana w obiegu zamkniętym, a wszystkim będzie kierować centralna jednostka sterująca zamontowana w wydzielonym pomieszczeniu technicznym.
Generalnym wykonawcą jest firma Erbu SA, z którą będą współpracować wykonawcy takich obiektów jak: pływająca fontanna w St. Petersburg na Newie, wodny most w Seulu "Banpo Bridże", fontann w Parku Olimpijskim w Pekinie oraz Multimedialnego Parku Fontann w Warszawie.
Wykonawca będzie miał 90 dni na realizację zadania.
Koszt inwestycji to 3,5 mln zł.
Przyznam się, że takiej fontanny nie miałem jeszcze okazji zobaczyć. Ciekawy pomysł.
Cytat:
Sochański kandydatem na prezydenta Szczecina? Jeszcze nieoficjalnie.
Bartłomiej Sochański wystartuje w wyborach na prezydenta Szczecina. Taką nieoficjalną informację podało Radio Szczecin.
Według rozgłośni, Sochański wystartuje z własnym komitetem obywatelskim, ale z poparciem Stronnictwa Demokratycznego. Możliwe, że poparcia udzielą mu również niektórzy politycy PO i PiS. Sochański decyzję ma podjąć 8 września.
Muszę przyznać, że to dla mnie kompletne zaskoczenie. Pewnie razem z Krzystkiem byłby to dwie najbardziej rozpoznawalne twarze w tych wyborach. Pytanie czy mieszkańcy są w stanie znów zaufać Sochańskiemu. Moim zdaniem nie.
Cytat:
Szczecin złożył swoją aplikację o tytuł ESK 2016
Miesiące ciężkiej pracy, niezliczone ilości badań, spotkań i konsultacji – dziś mamy efekt. Szczecin złożył w Ministerstwie swoją aplikację o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.
Szczecin zaprezentował swoją kandydaturę w pond 200-stronicowej książce, w której ujęty został program obchodów roku Europejskiej Stolicy Kultury oraz idee, którymi kieruje się miasto w staraniach o tytuł. Książka, która będzie podstawą oceny komisji i zadecyduje o przejściu Szczecina do kolejnego etapu konkursu, składa się z siedmiu rozdziałów. Znajduje się wśród nich m.in. podstawowa myśl przewodnia Szczecin2016, której poświęcona jest znaczna część publikacji, oprócz tego, organizacja i finansowanie obchodów, opis infrastruktury miasta oraz trzy załączniki. Każdy z załączników prezentuje inny element przygotowań do zdobycia tytułu ESK. Jest „Obserwatorium kultury”, czyli program badawczy obejmujący lata 2009 – 2016, który ma za zadanie zdefiniować podstawowe potrzeby i zadania kultury w naszym mieście. Jest część poświęcona inwestycjom Szczecin, tym które już udało się zrealizować i tym, które są w planach, jak np. hala widowiskowo-sportowa. Trzecim, ważnym załącznikiem, jest strategia pozyskiwania funduszy na realizację wszytkich opisanych założeń. Aplikacja została złożona w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 10 egzemplarzach w języku polskim i 20 w języku angielskim.
Dziś dyrektor instytucji Szczecin2016, Marek Sztark przekazał pierwsze egzemplarze ludziom zaangażowanym od początku w inicjatywę – Społeczny walor tego projektu jest tym, co nas wyróżnia spośród innych kandydujących miast. Szczecin jako Europejska Stolica Kultury w 2016 roku narodził się w głowie jednej osoby i dzięki tej wierze i determinacji udało nam się znaleźć dziś w tym miejscu – mówił Sztark wręczając egzemplarz aplikacji Annie Suchockiej, która dwa lata temu wpadła na pomysł włączenia Szczecina w starania o tytuł ESK.
Aplikacja przedstawia miasto, które kręci się wokół trzech podstawowych idei. Są to priorytety, o których słuszności będzie decydowała komisja. Mowa o „Łączeniu Europy”, „Przepływach, falach i prądach” oraz o „Redefinicji”. Dzięki tym założeniom Szczecin rysuje się jako stolica demokracji transgranicznej, kreatywnego kapitału oraz swobody kulturalnej. – Chcemy, aby widziano nas jako miasto, które inwestuje w kulturę, inwestuje w ludzi. Jako miasto, które tworzy dobrą przestrzeń dla kultury – powiedział Prezydent Szczecina, Piotr Krzystek.
Program obchodów Roku Europejskiej Stolicy Kultury, który zawiera aplikacja został podzielony na dwie części. Są programy wieloletnie, obejmujące okres od 2010 roku do 2020. Druga część przedstawia 100-dniowy Wielki Festiwal w 2016 roku, który połączy wszelakie dziedziny sztuki i twórczości. Harmonogram został stworzony z propozycji, które wzięły udział w konkursie organizowanym przez Szczecin2016. Ogółem artyści i animatorzy kultury zaproponowali 240 eventów, na czas obchodów Roku ESK.
Aplikacja Szczecina zostanie zaprezentowana w Warszawie najprawdopodobniej w połowie października. Każde z 11 miast kandydujących będzie miało 30 minut na prezentację i kolejne 45 minut na odpowiedzi na pytania. Prezentacja odbywać się będzie w kolejności alfabetycznej, czyli Szczecina wystąpi po Poznaniu. Komisja ma czas do końca roku, aby podjąć decyzję o wyłonieniu od dwóch do czterech miast, które trafią na tzw. skróconą listę konkursową.
Pozostaje tylko trzymać kciuki przez kolejne kilka miesięcy.
Będzie ciężko, bo o ten tytuł walczy praktycznie cała Polska (Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice, Łódź, Lublin, Poznań, Szczecin, Toruń, Warszawa, Wrocław). Jednak kandydatura Szczecina do tej pory jest uważana za jedną z lepszych.
Jeśli popieracie Szczecin to zagłosujecie tutaj: http://www.candidatecities.com/
Cytat:
Deptak się wydłuży?
Przedłużenie deptaku ulicą Rayskiego do pl. Grunwaldzkiego – taki pomysł ma Stowarzyszenie Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina. Na razie członkowie SENS-u zbierają głosy poparcia w Internecie, ale już wkrótce wyjdą z petycją do mieszkańców Szczecina.
Zdaniem członków stowarzyszenia konieczne jest wydłużenie strefy pieszej w mieście, bo w czasie wakacji Deptak Bogusława pękał w szwach. SENS jest zdania, że zamknięcie odcinka ul. Rayskiego od pl. Zemenhofa do pl. Grunwaldzkiego nie wpłynie negatywnie na komunikację w tym rejonie miasta. – Wynika to z charakteru ulicy – nie jest ona istotna z punktu widzenia komunikacji między dzielnicami. Na ul. Rayskiego wjeżdżają głównie mieszkańcy stojących tam kamienic – zapewnia Piotr Czypicki z SENS-u.
Co na ten pomysł mieszkańcy ulicy? – Zdajemy sobie sprawę, że będzie to niepopularna decyzja wśród mieszkańców. Część z nich jest najemcami mieszkań. W razie przedłużenia deptaku zarządca będzie patrzył na mieszkańców surowszym okiem, bo wartość nieruchomości znacznie się zwiększy – tłumaczy Czypicki.
Na razie głosy poparcia zbierane są w Internecie. Petycję poparło do tej pory 100 osób (można ją znaleźć na stronie http://www.petycje.pl/5712), a do grupy wspierającej inicjatywę na Facebooku dołączyło prawie 300 osób. Od czwartku członkowie stowarzyszenia mają zamiar wyjść z petycją do ludzi. – Nastroje mieszkańców poznamy już niedługo. Pierwszy etap zbierania podpisów potrwa od 2 do 5 września – zapowiada Piotr Czypicki. – Będziemy zbierać podpisy na Deptaku Bogusława i pl. Grunwaldzkim.
Po opracowaniu petycja ma być przekazana szczecińskim radnym. SENS chce, aby pieniądze na przebudowę ulicy były zagwarantowane już w 2011 r. Na początek konieczna byłaby wymiana nawierzchni, zainstalowanie latarni, postawienie ławek i posadzenie drzew. Potrzebna będzie również zmiana organizacji ruchu na pl. Zemenhofa.
Piotr Czypicki, pomysłodawca zamknięcia odcinka ul. Rayskiego, jest zdania, że inicjatywa jest spójna z promowaną przez miasto marką Floating Garden, bo przedłużenie strefy pieszej jest rozwiązaniem ekologicznym. – Ponadto podniesie to jakość przestrzeni urbanistycznej i poprawi estetykę tej części miasta. Na tej ulicy stoją już lokale komercyjne i gastronomiczne. Nie wspomnę już o bliskości Deptaku Bogusława czy Złotego Szlaku – argumentuje Czypicki.
Chyba każdy z nas (szczególnie jako student) choć raz w życiu pojawił się wieczorem/nocą na deptaku. Dlatego moim zdaniem dobrze stałoby dla Szczecina, aby był on większy. Poprzyj tą petycję. http://www.petycje.pl/5712
Na początek trochę historii. Pod koniec 2007 roku, po roku swoich rządów, prezydent Piotr Krzystek z poparciem Platformy Obywatelskiej prezentował projekt budżetu na rok 2008. Był to pierwszy projekt w całości autorstwa urzędującego prezydenta. Przy okazji wypowiedział kilka znamiennych tez:
"Przymierzamy się do ogromnego skoku gospodarczego. Szczecin wrócił do pierwszej ligi polskich miast",
"Gonimy Irlandię",
"Planowane inwestycje mogą wywołać kolejny wzrost gospodarczy w Szczecinie".
Do listy tych zapowiedzi dodajmy przy okazji równie wiarygodne tezy, dotyczące sztandarowych, wyborczych inwestycji, które padły na tej konferencji prasowej: "Hala [widowiskowo-sportowa] ma stanąć w 2010 roku, a w 2011 w Dąbiu będzie gotowy nowy stadion sportowy", "Jest duża szansa, że aquapark powstanie do końca 2010 roku".
Minęły cztery lata i...
Wróćmy jednak do tych pierwszych kwestii. Szczecin miał być u progu dynamicznego rozwoju gospodarczego. W jakiej sytuacji jest miasto dziś, po czterech latach rządów PO i Piotra Krzystka? Warto mieć tę świadomość przed kampanią wyborczą i wyborami. Odpowiadając na to pytanie, odwołam się nie do dokumentu przygotowywanego przez SLD i moje zaplecze, bowiem można byłoby mi postawić zarzut braku obiektywności. Skorzystam z Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego 2010-2020 (KSRR), przyjętego przez Rząd RP w dniu 13 lipca 2010, czyli 1,5 miesiąca temu. Publikacja, której trudno zarzucić brak aktualności.
Co w nim znajdujemy? Obok całościowej analizy regionów Polski pojawiają się zdania poświęcone Szczecinowi. Wszystkie na jedną nutę.
Na stronie 23., w rozdziale: "Najważniejsze wyzwania polityki regionalnej do 2020 roku", czytamy:
„Koncentracja PKB i wzrostu tylko w pewnych obszarach kraju wskazuje na to, że udział polskich regionów i generalnie całej polskiej przestrzeni w osiąganiu celów rozwojowych kraju - wzrostu i zatrudnienia - jest bardzo zróżnicowany. Regiony o konkurencyjnej i innowacyjnej gospodarce, a przede wszystkim największe i najbardziej dynamiczne aglomeracje (z wyjątkiem Szczecina ) położone na ich terenie, w większym stopniu korzystają z globalizacji i integracji z UE, tym samym stając się w wymiarze przestrzennym głównymi kreatorami wzrostu i zatrudnienia.” (podkr. JW)
W opisie wyzwania „Zapewnienie spójności wewnętrznej kraju. Niedopuszczenie do nadmiernych zróżnicowań przestrzennych” znajdujemy passus :
„Analizy wskazują, że istnieją obszary miejskie (Szczecin, Łódź) oraz zurbanizowane obszary poprzemysłowe ( ), które na przestrzeni ostatnich lat mimo wysokiego wzrostu gospodarczego w Polsce i jego koncentracji w największych obszarach miejskich rozwijają się wolniej lub też nie rozwijają się wcale (ich ludność ubożeje, a nakłady inwestycyjne maleją). Zjawisko to jest szczególnie widoczne na przykładzie Szczecina, gdzie na przestrzeni 7 lat zmiana PKB per capita nie przekroczyła 30%, przy średniej krajowej wnoszącej prawie 59%.” (podkr. JW).
Te siedem lat to lata 2000-2007, czyli głównie kadencja prezydenta Mariana Jurczyka, którego Piotr Krzystek był zastępcą oraz pierwszy rok rządów samego Piotra Krzystka i PO. Ten sam rok, w którym polityk PO zapowiadał boom gospodarczy, chociaż negatywne trendy się nie zmieniły, wręcz - nasiliły. Eksperci - autorzy KSRR opierali się na oficjalnych danych z GUS-u, ale, jak można podejrzewać, znane były im także informacje z lat późniejszych - nieoficjalne. Z nich wszakże wynika obraz jeszcze czarniejszy.
Co mówi nam Strategia? W celu 1. "Wspomaganie wzrostu konkurencyjności regionów" na stronie 100 wskazuje, że grozi Szczecinowi "utrata znaczenia", "marginalizacja społeczno-gospodarcza", jeśli utrzyma się negatywny trend. By jemu przeciwdziałać, Strategia postuluje wsparcie zagrożonych odstających metropolii programem pomocowym.
Potrzebujemy pomocy
Dokument rządowy zawiera w istocie miażdżącą krytykę polityki inwestycyjnej miasta. Prezydent Szczecina, zamiast składać u progu 2008 roku obietnice bez pokrycia, powinien wtedy przedstawić rządowi rzeczowy program wsparcia dla Szczecina. Czas po zamknięciu stoczni był zdecydowanie zbyt późną reakcją jak na człowieka, który ma największą wiedzę o sytuacji miasta. Warto zauważyć, że to, co w nowej strategii rozwoju Szczecina uznano za jedną z głównych słabych stron - mianowicie zniechęcenie i pesymizm szczecinian - nie jest czczym malkontenctwem, lecz przeświadczeniem mającym realne podstawy.
Szczecin jest w ciężkiej sytuacji, ale nie jest pozbawiony perspektyw. Ciągle jesteśmy na liście Europejskich Metropolitarnych Obszarów Wzrostu, choć nasze znaczenie się zmniejsza. By ten kierunek odwrócić, wymaga to wysiłku od samych polityków. Żenujące jest to, że w świetle takiej diagnozy zewnętrznej Szczecina, partia rządząca na szczeblu kraju, województwa i miasta zajmuje się sobą i zachowuje się jak panna młoda, która nie wie, którego męża wybrać - czy pana Arka, czy pana Piotra. Tymczasem, moim zdaniem, jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta Szczecina winno być stworzenie poszerzonego programu dla Szczecina, przedłożonego rządowi, który obok inwestycji infrastrukturalnych winien zawierać silny element polityki społecznej, pozwalającej m.in. na rozbudowę sieci przedszkoli i żłobków, reformę szkolnictwa zawodowego, wsparcie dla szczecińskich uczelni wyższych, inwestycję w kapitał ludzki. On powinien być przedmiotem debaty. W zabiegach o realizację tego programu powinien uczestniczyć prezydent w zgodzie i porozumieniu z grupą wszystkich szczecińskich parlamentarzystów, bez dzielenia ich na swoich i nieswoich. To, wraz z konsekwentnie prowadzoną polityką wewnętrzną, pozwoli uruchomić aktywność, zaradność, innowacyjność szczecinian, która w ostatecznym efekcie realnie doprowadzi do zmian negatywnych tendencji.
Jeśli to co pisze KSRR jest rzeczywiście prawdą to nie za ciekawie. Oczywiście przydałoby się zbadać cały dokument i czy nie ma fragmentów, którym Szczecin jest oceniany wyżej od innych miast.
[ Dodano: 2010-09-02, 12:57 ]
Cytat:
Szczecinianie najchętniej widzieliby w roli prezydenta miasta Bartosza Arłukowicza. Na wysokie poparcie może również liczyć Piotr Krzystek, i to niezależnie od rekomendacji PO – wynika z sondażu przeprowadzonego w ostatni weekend przez Szczecińską Pracownię Badań Społecznych Akadr.
Badanie preferencji wyborczych przeprowadziła w ostatni weekend firma Akadr, przepytując reprezentatywną grupę 520 szczecinian. - Chcieliśmy zbadać czym kierują się i na co zwracają uwagę szczecińscy wyborcy, wrzucając swoje głosy do urny – mówi Aleksandra Kalczyńska, koordynator badań i właściciel Akadru.
Mieszkańcy Szczecina odpowiadali na pytanie, kogo ich zdaniem partie polityczne powinny wystawić w wyborach. W przypadku SLD szczecinianie nie mieli problemu – kandydatem powinien zostać Bartosz Arłukowicz – otrzymał on 87 proc. głosów. „Medialny”, „komunikatywny”, „wykształcony” – tak posła SLD opisywali respondenci. Oficjalnego kandydata SLD – Jędrzeja Wijasa – wskazało zaledwie 8 proc. pytanych. Za nim znalazł się Dariusz Wieczorek z 4 proc.
Wśród osób związanych z PO najczęściej wskazywano Piotra Krzystka (59 proc.), a dalej Arkadiusza Litwińskiego (16 proc.) i Sławomira Nitrasa (11 proc.). Co ciekawe, respondenci mieli dużo kłopotów z nazwiskiem posła PO – jego nazwisko przekręcano na: Litwiniuk, Litwiniecki czy Litwecki.
Mieszkańcy Szczecina byli też zdania, że kandydatem PiS powinna być Małgorzata Jacyna-Witt, która otrzymała 48 proc. głosów. Za nią znaleźli się: Joachim Brudziński (23 proc.) i Krzysztof Zaremba (16 proc.).
Kandydatem PSL powinna być natomiast Anna Nowak, która uzyskała 44 proc. głosów szczecinian. Na kolejnych miejscach znaleźli się: Andrzej Durka (23 proc.) oraz Warcisław Kunc (15 proc.).
Wyniki poparcia dla osób, które zadeklarowały chęć startu w wyborach (oficjalnie lub wstępnie) prezentują się następująco: P. Krzystek (28,2 proc.), M. Jacyna-Witt (19,7 proc.), K. Zaremba (9 proc.), A. Litwiński (7,6 proc.), J. Wijas (7,2 proc.) i A. Nowak (6,4 proc.). Widać zatem, że głosy poparcia dla Arłukowicza nie zostały automatycznie przeniesione na Jędrzeja Wijasa.
Ankieterzy dopytywali także, czy Krzystek może liczyć na głosy szczecinian również w sytuacji, gdy PO wystawi jako swojego kandydata kogoś innego. Okazało się, że 8 na 10 respondentów ma zamiar poprzeć obecnie urzędującego prezydenta niezależnie od rekomendacji partii. Powodem takiej decyzji była dezaprobata dla sytuacji w szczecińskiej PO, a także konflikt na linii Krzystek – Nitras.
Przeprowadzony sondaż sygnalizuje również, że większość szczecinian (aż 57 proc. ankietowanych) nie weźmie udziału w wyborach. Chęć głosowania wyraziło jedynie 29 proc., niezdecydowanych jest wciąż 14 proc. mieszkańców miasta. Głosować nie chcą przede wszystkim osoby, które uważają, że w Szczecinie źle się dzieje - że miasto nie wykorzystuje swojego potencjału, a nawet że w ciągu ostatnich lat sytuacja Szczecina pogorszyła się.
Nie spodziewałem się, że różnica między kandydatami PO będzie aż tak wielka. Widać, że Litwiński i Wijas nie są po prostu znani stąd znikome dla nich poparcie. Oczywiście kampania może to zmienić.
Rok studiów: czwarty
Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 1824 Skąd: papa mobile
Wysłany: 2010-09-02, 20:20
Cytat:
Gdyby Bartosz Arłukowicz wystartował, mógłby liczyć na 27,5 proc. poparcia w pierwszej turze i zdecydowane zwycięstwo w drugiej z każdym z kontrkandydatów.
Ale poseł lewicy zapowiedział niedawno, że woli się skupić na pracy parlamentarnej. To dobra wiadomość dla obecnego prezydenta miasta. W przypadku nieobecności Arłukowicza, to właśnie Piotr Krzystek wygrałby wybory. Chce na niego głosować 28,2 proc. wyborców.
Prawie 60 procent mieszkańców w ogóle nie chce iść na wybory.
Badanie przeprowadzono w miniony weekend na reprezentatywnej grupie 520 mieszkańców Szczecina. Sondaż przygotowała Szczecińska Pracownia Badań Społecznych Akadr.
Napieralski pewnie wściekły na Arłukowicza. Na tyle na ile ten człowiek w ogóle potrafi sie wściekać ;p
_________________ "Men never commit evil so fully and joyfuly as when they do it for religious convictions."
Blaise Pascal
Też mi się tak wydaje. Szczecin to przecież miasto Napierlaskiego i dobrze by mu wyglądało w Warszawie, że w Szczecinie kandydat lewicy doszedł do władzy. A tak Arłukowicz się wypiął więc został Wijas, który nie ma szans i z możliwego sukcesu SLD zostanie klapa. Swoją drogą ciekawi mnie, czy szczecińscy działacze rzeczywiście się zrewanżują i nie pomogą mu w wyborach do parlamentu.
Cytat:
„Tak, będę kandydować na prezydenta Szczecina”. - W ten oto sposób w centrum Szczecina czarno na białym Małgorzata Jacyna-Witt informuje o swoim zamiarze.
Billboard, na którym znajduje się deklaracja radnej sejmiku wojewódzkiego, jest oszczędny w warstwie wizualnej. Nie zobaczymy na nim podobizny Małgorzaty Jacyny-Witt. Jest jedynie zdanie o zamiarze startu w wyborach oraz zachęta do czytania jej strony internetowej.
- Billboard jest jeden, ale za to największy w Szczecinie. Ma 32 metry kwadratowe - szczyci się Małgorzata Jacyna-Witt.
Radna zapewnia, że nie jest to element kampanii wyborczej, a jedynie oświadczenie. - Muszę powiedzieć mieszkańcom, że będę startowała na prezydenta Szczecina. Sfinansowałam billboard z moich własnych prywatnych pieniędzy - mówi M. Jacyna-Witt.
Billboard pojawił się na pl. Rodła 1 września. Powisi tam przez dwa tygodnie.
M. Jacyna-Witt podkreśla też, że jako kandydat obywatelski na starcie ma pod górę. Do czasu bowiem, kiedy nie będzie możliwa rejestracja komitetów wyborczych trudno jest jej prowadzić kampanię. Dla przykładu, nie ma gdzie zwoływać konferencji prasowych (chyba że w swoim domu, co raz już raz zrobiła), bo nie może otworzyć konta wyborczego. Nie może też oficjalnie rezerwować billboardów na kampanię wyborczą.
- Nie mogę tego zrobić, bo nie mam komitetu wyborczego. W lepszej sytuacji są partie polityczne, które rezerwują teraz billboardy, a później przekażą je swoim komitetom - wyjaśnia radna.
Małgorzata Jacyna-Witt miała być kandydatem PiS, ale kilka tygodni temu ich wyborcze drogi się rozeszły. Co prawda, pozostała w sejmikowym klubie PiS, ale zrezygnowała z szefowania nim. Nowy przewodniczący klubu PiS w sejmiku Paweł Mucha deklaruje wolę współpracy z radną. Podobnie mówi też i ona. - Paweł Mucha jest moim przyjacielem, podobnie jak pozostali członkowie klubu PiS - stwierdza Jacyna-Witt.
Obie strony uważają, że nie będzie między nimi zgrzytów, kiedy w Szczecinie rozgorzeje kampania wyborcza, w której naprzeciwko siebie staną m.in. Małgorzata Jacyna-Witt i kandydat PiS, którym prawdopodobnie senator Krzysztof Zaremba.
Zawsze mnie coś takiego śmieszyło. Tak samo było z panią posłanką Zarembą, akurat w czasie kampanii jej firma postanowiła akurat z jej gębą się zareklamować. Różnica polegała na braku loga PO. Wszyscy wiedzieli, że to element kampanii tylko organa sprawdzające nie.
Rok studiów: czwarty
Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 1824 Skąd: papa mobile
Wysłany: 2010-09-03, 11:09
Ja bym tylko chciał by pani Jacyna organizowała wiele spotkań z potencjalnymi wyborcami. Każdy w miare rozgarnięty człowiek po 5 minutach słuchania co ma do powiedzienia ta kobieta zrazi się całkowicie. Pustka, pustka i jeszcze raz pustka.
_________________ "Men never commit evil so fully and joyfuly as when they do it for religious convictions."
Blaise Pascal
Dla przykładu, nie ma gdzie zwoływać konferencji prasowych (chyba że w swoim domu, co raz już raz zrobiła)
Boi się częściej chwalić chatą
[ Dodano: 2010-09-03, 22:22 ]
Cytat:
W sobotę będzie wiadomo, kto jest kandydatem PiS na prezydenta Szczecina. Wszystko wskazuje na to, że Krzysztof Zaremba. PO nazwisko swojego kandydata ogłosi 20 września.
W sobotę zbiera się zarząd regionu PiS, by podjąć ostateczną decyzję. Jednak trudno spodziewać się kogoś innego niż Krzysztof Zaremba. To faworyt posła Joachima Brudzińskiego. Brudziński twierdzi, że w czasach gdy Zaremba był jeszcze szefem regionalnej PO, można było się z nim porozumieć, bo dotrzymywał słowa.
- W dodatku ma większe zdolności koalicyjne niż np. Małgorzata Jacyna-Witt - mówi Brudziński. Wyjaśnia, że takie zdolności mogą się przydać, jeśli kandydat PiS przejdzie do drugiej tury.
Kandydata PO poznamy najwcześniej 20 września. Tak zapowiada szef regionu Stanisław Gawłowski. Wcześniej jako wiceminister środowiska ma tyle zaplanowanych zajęć, że nie może uczestniczyć w posiedzeniu rady regionu. A to ona ostatecznie zdecyduje, czy postawi na obecnego prezydenta Piotra Krzystka czy wybranego w prawyborach Arkadiusza Litwińskiego.
Do startu w wyborach przymierza się Bartłomiej Sochański (w latach 90. był prezydentem Szczecina). Decyzję ogłosi między 10 a 14 września. Sochański twierdzi, że poważnie nosi się z zamiarem kandydowania. Czeka na to, co ogłoszą duże partie. - Ja nie chcę być prezydentem niezależnie od tego, co dzieje się wokół - mówi. - Ale zależy mi, by miastu i mieszkańcom było lepiej. - Tymczasem obserwujemy, że personalne rozgrywki są ważniejsze niż dobro miasta. Liczy się pozycja w partii, a nie umiejętność podźwignięcia zadań stojących przed miastem. Jestem tym zniesmaczony.
Sochański zaprzeczył, by miał być kandydatem Stronnictwa Demokratycznego. - Poparcie SD, podobnie jak wszystkich innych, będzie mi miłe. Ale nie do końca zgadzam się z ich programem - mówi.
Do walki o prezydenturę zgłosili się już: jako kandydatka bezpartyjna Małgorzata Jacyna-Witt, radna klubu PiS w Sejmiku Województwa, kandydatka PSL Anna Nowak, socjolożka, wiceprezydent w zarządzie miasta Mariana Jurczyka, oraz kandydat SLD Jędrzej Wijas, radny Rady Szczecina.
To kolega już nie w Libertasie?
A tak na poważnie to chyba jest to najbardziej znana postać w krajowej polityce z kandydatów na prezydenta Szczecina.
pożegnajmy się z jakimikolwiek marzeniami o stadionie w Szczecinie.
Ja pożegnam się ze Szczecinem :P
Cytat:
Rada Regionalna Platformy Obywatelskiej zdecydowała, że kandydatem partii w wyborach na prezydenta Szczecina będzie Arkadiusz Litwiński. Piotr Krzystek zawiesił członkostwo w PO. Wciąż nie określił, czy wystartuje w wyborach jako kandydat niezależny.
Rada Regionalna obradowała dziś w Płotach. Tam uzgodniono, że podtrzymana będzie decyzja Rady Powiatu Platformy, która wybrała na kandydata partii Arkadiusza Litwińskiego. Litwiński zwyciężył w prawyborach partyjnych – dostał 164 głosy. Jego rywalka – Urszula Pańka – otrzymała 62 głosy. Piotr Krzystek w prawyborach niewystartował.
- Wybrano rozwiązanie bezpieczne dla partii, ale niedobre dla miasta – komentuje decyzję Rady Regionalnej Krzystek. Za pośrednictwem strony internetowej zakomunikował, że zawiesza członkostwo w PO. Jutro Krzystek ma podać, czy wystartuje w wyborach jako kandydat niezależny.
Czyli bez sensacji. Pytanie tylko czy Litwiński będzie w stanie wygrać z "bezpartyjnym" Krzystkiem? Moim zdaniem nie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum