jak widzisz ktoś kto jest w tym momencie przeciw strefie euro jest faktycznie przeciw silniejszej pozycji Polski w europie i tym samym przeciw racji stanu.
to Twoja opinia ja mam inną,ale luz.Racją stanu dla mnie jest obronna Polski od całkowitego wchłonięcia i utraty suwerenności względem takich organizacji jak np.UE.Ładnie piszesz tak jak Ci w Unii ale nie każdy daje się na to nabrać
a ja jestem za ojro, ale tylko wtedy jak to nie spowoduje sztucznej podwyżki cen. Sprawdzianem będzie Słowacja 2009. Jeżeli ceny poszybują trzeba będzie stworzyć odpowiednie mechanizmy uniemożliwiające to. Zresztą Słowenia już jest i tam rzeczywiście były podwyżki cen. Czekam na propozycje Rządu dotyczące rozwiązania właśnie tego problemu. Od Premiera oczekiwałbym, że nie rzuci hasła "Euro 2011", ale rzuci hasło "Euro 2011" i przedstawi skuteczne pomysły na przezwyciężenie możliwych negatywnych skutków konwergencji. Ostatnio Chlebowski coś wspomniał, ale nie słyszałem konkretów.
PS W Świnoujściu jest(była?) lokalna waluta Wyspiarz. Lokalny dukat został na szczęście wypuszczony tylko w celach turystycznych i kolekcjonerskich...
Co do wszelkich opinii za i przeciw. Myślę, że nasze opinie na wiele się nie zdadzą. Weszliśmy do Unii i jakieś następstwa tego będą. Uwidacznia się to szczególnie w nauce prawa konstytucyjnego. Zasada suwerenności narodu, czy też państwa nie jest już tak istotna jak zasada przychylności względem wspólnoty międzynarodowej i prawa międzynarodowego. Dojdzie do takiej sytuacji, w której nasze polskie ustawy ustąpią miejsca umowom międzynarodowym, i już widać wyraźną tendencję w tym kierunku.
Z ekonomicznego punktu widzenia się nie wypowiem w kwestii wprowadzenia euro, bo nie jestem fachowcem, ale jak najbardziej jestem za dalszą integracją w dziedzinie prawa, gdyż znacznie poprawi to funkcjonowanie sądownictwa - mam na myśli w szczególności obrót prawny z zagranicą. Biorąc pod uwagę to, ile osób wyjechało z Polski oczywiście. Zróżnicowanie regulacji prawnych w poszczególnych krajach Unii stworzyło sytuację, w której powstało wiele zgrzytów i prowadzi to w efekcie do częściowego paraliżu, a także niewydolności polskiego sądownictwa. Uważam, że stworzenie ujednoliconego prawa wspólnotowego pomoże rozwiązać tą sytuację. Obecną sytuację uznaję za niezwykle biurokratyczną.
A co takiego złego jest w tym Euro?
Tylko proszę nie używać argumentu o utracie suwerenności i o tym, że wszystko zdrożeje i oszukamy się jak Niemcy, bo to jest po prostu śmieszne.
Ja nie wiem czy to jest takie śmieszne skoro w każdych krajach po wprowadzeniu € ceny poszły w górę. Ostatni przykład - Słowacja, w kraju drożyzna, jeździli do Polski po bułki i masło (co prawda przyczyniło się do tego też osłabienie złotego) oraz upadek turystyki czy eksportu. Nasz eksport podczas kryzysu dzięki temu że złoty się osłabił hulał w miarę dobrze, pomimo też spadku zamówień z zagranicy. Ogólnie zaletą walut jest gdy podlegają wolnemu rynkowi, historia pokazuje że wszystkie stabilizacje walut powodowały kryzysy, przykładem ostatnim niejaka strefa RM2(czasowa stabilizacja kursu własnej waluty do €) - Litwa, Łotwa, Estonia, wielki kryzys spadek PKB - 20%. Poza tym każdy kraj jest inny, nie można stosować jednakowej polityki monetarnej do takiego kraju jak Niemcy, Francja i Litwa czy Polska. To jakiś absurd. Wystarczy też zobaczyć sobie na wzrost PKB w strefie € i poza strefą, w strefie ZAWSZE jest mniejszy i to nie przypadek.
Dużo by jeszcze pisać na zwykłe chłopskie rozumowanie, nie widzę ani jednego plusu wprowadzenia €. Ten plus napewno widzą bogacze argumentując za przyjęciem do €, że nie będą musieli wymieniać waluty jadąc do Włoch na narty hahaha, jedyny ich trafny argument ZA. Chyba, że ktoś przytoczy jakiś inny argument za wprowadzeniem oprócz tego, bo nie słyszałem??
No np to, że zakładając firmę z nastawieniem na handel zagraniczny nie musisz się ciągle obawiać o zmiany kursu i czy teraz możesz coś jeszcze za granicą sprzedać, czy też nie.
Wyjechałeś ze Słowacją, ale już nie wspomnisz o tym, że dzięki Euro wykupują 3/4 sklepów w Polsce, poza tym nie wszystkie towary zdrożały, bo są takie co potaniały, a zdecydowana większość pozostała bez zmian.
Poza tym dyskusja jest bezprzedmiotowa, bo Euro w Polsce będzie, taki jest zapis w naszym traktacie ratyfikacyjnym i basta.
Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008 Posty: 2017 Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-01-25, 14:29
crt napisał/a:
przykładem ostatnim niejaka strefa RM2(czasowa stabilizacja kursu własnej waluty do €) - Litwa, Łotwa, Estonia, wielki kryzys spadek PKB - 20%
Z tym się zupełnie nie zgadzam, konsekwencją ujemnego PKB w tych krajach była polityka polegająca na rozdmuchiwaniu bańki kredytowej w celu pobudzenia konsumpcji.
Czy Euro się opłaca? Obywatelom w początkowym stadium nie, zaś krajowi gospodarczo tak. Czy PKB w krajach Euro jest niższe? wątpię - w WB czy też Rumunii też nie ma Euro. Dużym minusem jest utracenie własnej polityki monetarnej. W pewnym zakresie wcielając Euro jeszcze bardziej wiążemy się ze strukturami europejskimi, więc jeśli się bardziej w to angażujemy, to jeszcze trudniej Rosji będzie uważać Polskę za swoją strefę wpływów. Większość ekonomistów jest za, ale polska złotówka jest ładną walutą i możemy być z niej dumni .
pogonifan napisał/a:
No np to, że zakładając firmę z nastawieniem na handel zagraniczny nie musisz się ciągle obawiać o zmiany kursu i czy teraz możesz coś jeszcze za granicą sprzedać, czy też nie.
To działa w dwie strony, na spekulacjach walutowych można zyskiwać ale i tracić - na tym polega wolny rynek .
No oczywiście jeszcze rząd powinien ci zapewnić odbiorcę towarów żebyś nie musiał się obawiać czy będzie ktoś chciał kupić twój towar. Z punktu widzenia eksportera może i to trafny argument ale ja nie patrze pod kątem jakieś grupy interesu tylko całej gospodarki RP! Poza tym kryzys pokazał, że dzięki temu że nie mamy € eksporterzy mogą COKOLWIEK wysyłać bo złoty się osłabił i towar jest tańszy dzięki temu idzie sprzedaż.
No właśnie wykupują 3/4 sklepów w Polsce, a nie na Słowacji! Czyli rozumiem dla gospodarki jest lepiej jak obywatele kraju X robią zakupy w kraju Y, a nie X?
Oczywiście, że bezprzedmiotowa bo niestety nie my będziemy o tym decydować tylko ci na górze - uniowdupowłazy. Zapis podczas ratyfikacji jest, ale nie ma okresu w którym ma wejść - równie dobrze może to być 2085r. Tylko ciekawe czy wtedy jeszcze UE będzie.
Rok studiów: II
Dołączył: 17 Mar 2008 Posty: 2017 Skąd: Stargard
Wysłany: 2010-01-25, 14:37
crt napisał/a:
Z punktu widzenia eksportera może i to trafny argument ale ja nie patrze pod kontem jakieś grupy interesu tylko całej gospodarki RP! Poza tym kryzys pokazał, że dzięki temu że nie mamy € eksporterzy mogą COKOLWIEK wysyłać bo złoty się osłabił i towar jest tańszy dzięki temu idzie sprzedaż.
Trochę przeceniasz zasługi eksportu w ratowaniu polskiej gospodarki. Głównymi czynnikami było "zapóźnienie" względem reszty krajów w zakresie przyznawania kredytów, następnym motorem były dotacje unijne amortyzujące kryzys, dopiero po nich możemy mówić o eksporcie.
Z tym się zupełnie nie zgadzam, konsekwencją ujemnego PKB w tych krajach była polityka polegająca na rozdmuchiwaniu bańki kredytowej w celu pobudzenia konsumpcji.
oczywiście, że też to.
Cytat:
Czy PKB w krajach Euro jest niższe? wątpię - w WB czy też Rumunii też nie ma Euro.
Ja nie pisze tylko o sytuacji w kryzysie, podczas każdych badań wzrostu/spadku PKB w UE, strefa € zawsze wychodzi gorzej o 0,2-0,5% przynajmniej, od tych poza.
[ Dodano: 2010-01-25, 14:43 ]
Nie przeceniam roli eksportu, pisze że on w ogóle jakoś hula dzięki temu że nie mamy €.
Co do tego co "uratowało" Polską gospodarkę przed ujemnym PKB to osobny temat, ale jednym słowem moim zdaniem najbardziej przyczyniła się do tego polska szara strefa.
Czyli rozumiem dla gospodarki jest lepiej jak obywatele kraju X robią zakupy w kraju Y, a nie X?
Wolny rynek na który już się powołałeś. Wcześniej Polacy jeździli tam na zakupy, teraz oni jeżdżą do nas, ale wiem z pewnego źródła że alkohole nadal tam są tańsze.
Ja też jeżdżę po słodycze do Niemiec, bo są zdecydowanie tańsze niż w Polsce.
A co do PKB, to poczekaj z rok, myślę dwa kiedy to się okaże, że wzrost PKB w strefie Euro będzie wyższy niż u nas, oczywiście przez jakiś czas.
Nie wiedziałem, że każde państwo prowadzi politykę gospodarczą dla ogólnego dobra innych, szczególnie sąsiadów i wolnego rynku.
Musze cię rozczarować bo się tego nie doczekam. Od X lat wzrost PKB w strefie € jest mniejszy od tych w UE ale poza € i jakoś nie zanosi się by Sarkozy, Zapatero czy inni towarzysze zmienili swoje poglądy gospodarcze.
Stało się dokładnie to, co przewidywał świętej pamięci Milton Friedman, pisząc, że euro to czysto polityczny projekt przygotowany na słoneczne dni – spłynie z pierwszym deszczem.
Zdaniem JE Jacka Rostowskiego, ministra finansów, to lepiej, iż obecnie nie jesteśmy w strefie euro. W jego opinii, za kilka lat, jak strefa euro będzie wzmocniona, będziemy mogli do niej spokojnie się wprowadzić.
Czyli jak świeci słońce to w Euro, a jak pada deszcz to najlepiej poza?!
Cytat:
Zdaniem ministra finansów, kalendarz wchodzenia do strefy euro nie jest priorytetem rządu, choć jest on budowany.
- Już od dłuższego czasu mówimy bardzo jasno, że do strefy euro się nie spieszymy. Trzeba umieć elastycznie reagować na różne sytuacje - zaznaczył.
To kto narzucał te nie realne terminy od początku?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum